Showing posts with label british. Show all posts
Showing posts with label british. Show all posts

Wednesday, November 26, 2025

2 na 1 - powrót (z gwiazd)




Niedawno miał premierę nowy film jednego z największych ekscentryków i prowokatorów światowego kina Yorgosa Lanthimosa. Bugonia nie jest to jego najlepsze dzieło, ale po raz kolejny udowodnił, że Emma Stone do pary z odpowiednim scenariuszem jest aktorką z innej galaktyki. W tym wypadku konkretnie z Andromedy. Myślę, że jestem jedyną osobą na świecie, która na dźwięk tego słowa z ekranu pomyślała o pewnym singlu z Niemiec - mało popularnym, ale był na Liście Bogdana Fabiańskiego i stąd go znam (mówiąc bardziej precyzyjnie - z notowań opublikowanych na forum.80s.pl)

Saturday, November 11, 2023

Tłumaczenie plus pięć piosenek Hard-Fi, które warto sobie przypomnieć

Kiedyś w wątku z tłumaczeniami na forum.80s.pl zrobiłem Tydzień Wrażliwości Społecznej. W społeczności pełnej prawicowców był to akt odwagi, który jednak na pewno miał sens, skoro publikowałem głównie przeróbki piosenek o miłości. Zająłem się wtedy London Calling, chyba Everybody Wants to Rule the World i tym utworem. Jego wykonawcy mieli też kilka innych fajnych przebojów, więc dziś napiszę o nich trochę więcej.

Tuesday, June 9, 2020

Playlista: Szesnaście piosenek Lisy Stansfield, które warto znać


Jeszcze pod koniec 2011 roku zapowiadałem post o "brytyjskiej wokalistce o krótszych włosach niż Joey Tempest". Inne projekty przesłoniły mi ten pomysł, ale nigdy z niego nie zrezygnowałem. Najwyższy czas ujawnić, że (jak pewnie domyślali się wtedy moi starzy znajomi), miałem na myśli urodzoną w Manchesterze Lisę Jane Stansfield.

Wednesday, April 1, 2020

Prima Aprilis z PGTB: Kiepskie piosenki o Star Treku


Mariaż sztuk audiowizualnych z muzyką trwa przynajmniej od wynalezienia filmu dźwiękowego (a byli przecież jeszcze taperzy...) Celowa współpraca (musicale, soundtracki itp.) przyniosła wiele pięknych rezultatów, z fanowskimi hołdami typu Darth Vader w teledysku do The Tide Is High Blondie bywało różnie. Chyba żaden serial nie doświadczył tego równie boleśnie, co Star Trek.

Thursday, October 31, 2019

Tłumaczenia piosenek odc. 11 - Morrissey i Genesis

zdjęcie Antona Corbijna z 1988

To się w końcu musiało zdarzyć - odcinek cyklu tłumaczeniowego, w którym wykonawcy nie mają ze sobą nic wspólnego poza szeroko pojętą rockowością i oldschoolowością. Nie dziwię się temu - na świeżo nie myślałem o łączeniu tych tekstów w pary.

Saturday, August 25, 2018

Recenzja: Maciej Koprowicz "The Smiths. Piosenki o Twoim życiu"

 

Czy warto pisać o książce, której premiera miała miejsce 4 miesiące temu (dokładnie 20 kwietnia), a chwalili ją już Piotr Kaczkowski w eterze Trójki i Wiesław Weiss w Teraz Rocku? Warto, jeżeli traktuje o The Smiths, a tym bardziej, gdy jej autorem jest mój kolega (i niedawny solenizant), dziennikarz portalu Antyradio.pl Maciej Koprowicz.

Saturday, May 12, 2018

Tygodnik nr 19/2018


Piosenka tygodnia

Drugi album Blossoms Cool Like You nie powtórzył sukcesu debiutu, zajmując zaledwie czwarte miejsce na brytyjskiej liście sprzedaży.

Monday, April 2, 2018

Historia jednej piosenki: Kumaci kontra wykształciuchy


Z każdym rokiem coraz więcej konsumentów muzyki popularnej narzeka, że wszystko, co dobre, zostało już nagrane, a obecnie w airplayu rządzi kicz i kakofonia. Czytałem wiele takich opinii na forum.80s.pl, ale podobnie nostalgiczny punkt widzenia prezentują często fani dźwięków z lat 90. XX wieku oraz coraz więcej starszej młodzieży dojrzewającej na przełomie stuleci.

Sunday, March 18, 2018

Bands to watch: Pale Waves



Manchester act Pale Waves got to #94 in my Best Singles of 2017 ranking with There's a Honey and to #115 with Television Romance. So in my music world they are more bridesmaids than brides so far (or...should I say - the corpsebrides?) but they keep releasing quality tunes. They're so good that you can expect higher placings for them in my 2018 recaps.

Thursday, January 11, 2018

Tygodnik nr 2/2018


Wiadomo, na co tak naprawdę czekacie - na post z rankingiem moich ulubionych singli 2017 r. Ciekawi mogą sprawdzić wyniki na Twitterze i Facebooku. Tyle nagłówkowałem się nad kolejnością, że muszę na jakiś czas odpocząć o tematu. Wciąż zastanawiam się nad trafnym oddaniem moich opinii w słowach, więc ten tygodnik będzie wyjątkowo krótki.

Friday, December 22, 2017

Tłumaczenia piosenek cz. 8 - odcinek świąteczny


Wiem, że wygląda to tak, jakbyśmy utknęli na zawsze w połowie lat 80. XX wieku (zresztą, czy nie byłoby fajnie? :), ale sytuacja w pełni to usprawiedliwia. 

Saturday, March 31, 2012

Recenzja - Delphic "Acolyte", czyli strażnicy wyroczni


Dopiero dzisiaj połapałem się, że jutro jest Prima Aprilis i warto byłoby jakoś uczcić to na blogu ;) Dlatego dzisiejszy wpis będzie dość krótki - bo i muzyka mówi sama za siebie, i od pewnego czasu o zespole jest dość cicho, więc nie jestem w stanie podzielić się zbyt wieloma ciekawostkami na jego temat. Myślę tutaj o formacji Delphic z Marple Bridge w aglomeracji Manchesteru.

Ten kwartet (James Cook - wokalista i basista, Richard Boardman - klawiszowiec, Matt Cocksedge - gitarzysta, Dan Hadley - perkusista) należy do zespołów, które nie odniosły wielkiego sukcesu na listach przebojów (w ojczyźnie mieli tylko jeden singiel w pierwszej setce, a płyta Acolyte debiutowała na 8 pozycji, co niezbyt imponuje w przypadku grupy, która zajęła dobre 3 miejsce w prestiżowym plebiscycie krytyków BBC Sound of 2010), jednak sporo osób kojarzy ją (choć oczywiście niekoniecznie z nazwy) z reklam, gier komputerowych i playlist alternatywnych stacji radiowych. Co ciekawe, uwagi te dotyczą nie tylko Wielkiej Brytanii, ale również...Polski. Przecież to ich kawałek Clarion Call stanowił podkład prezentacji jesiennej ramówki TVN w 2010 r.



Utwór ten otwiera jak na razie jedyną płytę tej czwórki. Płytę kipiącą emocjami i pomysłami, osadzoną w tradycji (osoby bardziej osłuchane z klimatami retro podczas zapoznawania się z nią nie raz pomyślą o New Order, zaś Submission to czyste Depeche Mode), a równocześnie supernowoczesną (szczególnie tytułowy klubowy instrumental). Każdy znajdzie na niej coś dla siebie - ciepłą gitarę w końcówce Doubt, radosną ekstazę Halcyon, transowość This Momentary (spory rozgłos zdobył sfilmowany w okolicach dawnej elektrowni w Czernobylu teledysk do tego utworu). Elementy popu, rocka i klubowych brzmień świetnie się ze sobą łączą.

Mnie najbardziej ujęły dwie kompozycje. Counterpoint polecał na forum 80s.pl użytkownik o pseudonimie PrzemekZ, pisząc, że jest niebywale energetyczny i porównując go do 747 Kent (o tej kapeli też niedługo napiszę!) Bardzo mnie zdziwiła taka opinia, ponieważ nie wiedzieć czemu utożsamiłem energię z optymizmem (Przemkowi prawdopodobnie chodziło przede wszystkim o końcówkę tej piosenki), jednak jest faktem, że trudno o niej zapomnieć, kiedy już raz się ją usłyszy. Zawsze dźwięczy mi w uszach, kiedy wydaje mi się, że coś w moim życiu się kończy. W takich sytuacjach jej melodia pomaga mi oczyścić umysł. (Trudno powiedzieć, na ile mój odbiór tej piosenki wiąże się z faktem, że modelka z klipu przypomina pewną uroczą Ukrainkę, z którą chodziłem na studia :)



Bardzo trafia do mnie też zamykające płytę Remain. Można je porównać do porannego wiatru w nozdrzach po całonocnej upojnej imprezie w zatłoczonym klubie.



Pitchfork nieco krzywił się na ten album, wytykając chłopakom żerowanie na muzycznej przeszłości ich rodzinnego miasta, jednak mi trudno znaleźć na nim choćby jeden słaby punkt (z niesinglowych kawałków bardzo lubię też Red Lights). Nie mogę się doczekać ich nowego krążka, mam nadzieję, że pojawi się jeszcze w tym roku. Na razie wiadomo tylko tyle, że w jednym z utworów gościnnie zaśpiewa wokalistka występująca pod pseudonimem Alyusha Chagrin. Mam nadzieję, że milczenie kapeli jest oznaką perfekcjonizmu, nie zaś niemocy twórczej... Członkowie grupy zawsze podkreślali, że są spokojnymi ludźmi, którzy wolą gmerać w laptopach komponując i rozmawiać o sztuce niż rozbijać się po pubach (nazwę "Delphic" można przetłumaczyć jako "tajemniczy jak starożytna wyrocznia"), więc mogę mieć rację ;)





Wednesday, March 28, 2012

Monografia: Keane, czyli wszyscy się zmieniają


Witam po dłuższej przerwie :) Dwa tygodnie temu zbombardowałem Was postami o tematyce "okołokobiecej", dlatego pomyślałem, że dobrze zrobi nam krótki odpoczynek od siebie ;) Poza tym zajęły mnie wyjątkowo męczące sprawy zawodowe, które na szczęście są już za mną, chociaż paradoksalnie nie przybyło mi od tego wolnego czasu :/ Mam jednak nadzieję, że dzięki mądrej organizacji czasu uda mi się zmobilizować do dopracowania kilku ciekawych statystyk oraz "retrotematów", poza tym zbliża się coraz więcej premier płyt moich idoli. Dzisiaj przypomnę jednego z nich - brytyjski kwartet Keane. Swoją drogą zawsze mi się wydawało, że to trio, ale muszę pogodzić się z tym, że w skład formacji wchodzi w tej chwili czterech muzyków: wokalista i gitarzysta Tom Chaplin, klawiszowiec (pianista) Tim Rice-Oxley, perkusista Richard Hughes oraz basista i perkusista Jesse Quinn, który dołączył do nich w 2007 r. Z kronikarskiego obowiązku wymieńmy jeszcze gitarzystę Dominica Scotta, który odszedł w 2001 r., aby poświęcić się studiom na prestiżowej London School of Economics... (Rice-Oxley z kolei studiował filologię klasyczną na University College of London - pamiętam dość żenujący "kurs mitologii dla początkujących" jego autorstwa bodaj z "NME").

...z tym, że w tym czasie o Keane jeszcze mało kto słyszał, także dlatego, że zaczynali w 1993 r. jako coverband pod inną nazwą: The Lotus Eaters (być może inspirowaną liverpoolczykami odpowiedzialnymi za pewien cudny hit lat 80.). Obecna nazwa, która pojawiła się w 1997 r., o dziwo nie ma nic wspólnego z irlandzką piłką nożną, lecz upamiętnia przyjaciółkę matki Chaplina (Cherry Keane), która wspierała młodych muzyków duchowo i finansowo. Zresztą o mały włos historia grupy nie potoczyłaby się w zupełnie innym kierunku, ponieważ w tym samym roku Rice-Oxley otrzymał ofertę zostania klawiszowcem...Coldplay, jednak nie chciał porzucić kolegów.

Czy podjął dobrą decyzję? Z dzisiejszego punktu widzenia łatwo go wyśmiać, jednak wtedy obydwie kapele dopiero startowały do wielkiej kariery. Obydwie zresztą zaczynały w tym samym labelu - Fierce Panda. Przez pierwsze trzy lata nagrań dla wytwórni Island wydawało się, że chłopaki z Battle w hrabstwie East Sussex są jak muzyczny król Midas. Świadczyły o tym zwycięstwo w plebiscycie BBC Sound of 2004 (a było w czym wybierać), dziewięciokrotnie platynowy status debiutanckiej płyty Hopes and Fears, siedmiokrotnie platynowy kolejnej - Under the Iron Sea z 2006, występy na Live 8 i jako support U2, dwie Brit Awards w 2005 (najlepszy brytyjski album i najlepszy brytyjski debiutant), nagroda Ivora Novello dla Rice-Oxleya (pisał dla Gwen Stefani i Kylie Minogue), nominacja do Grammy za debiut roku w 2006 i za zespołowe nagranie pop z wokalem (Is It Any Wonder?) w 2007, udział w projekcie Band Aid 20 i innych przedsięwzięciach charytatywnych... Można powiedzieć, że byli skazani na taki sukces, ponieważ ich teatralne, raz pełne majestatu, innym razem wrażliwości, oparte na dźwiękach fortepianu piosenki równie dobrze trafiały do romantycznych nastolatków, jak i przedstawicieli (a przede wszystkim przedstawicielek) starszego pokolenia. Na 80s.pl użyłem kiedyś sformułowania "muzyka dla gospodyń domowych", czego bardzo szybko żałowałem :) Że świetnie brzmiały w radiu, nie muszę chyba dodawać. Krytykom nie bardzo przypadli do gustu (w "Teraz Rocku" napisano, że "Chris Martin ma charyzmę, a Tom Chaplin ma najwyżej nadwagę" - ciekawe, co ma jedno do drugiego i co by na to powiedziała pewna Adkinsówna z Tottenhamu), ale publika wiedziała swoje. Dwie wyżej wspomniane płyty znalazły się w 2008 r. w pierwszej dwudziestce ankiety na brytyjski krążek wszech czasów ogłoszonej przez magazyn "Q". Wydaje się jednak, że znacznie więcej niż o ich jakości, mówi to mentalności wyznającej zasadę "nothing succeeds like success" klasy średniej, do której wydaje się adresowany ten miesięcznik.









Coś pękło 22 sierpnia 2006 r. Tego dnia Chaplin ogłosił, że musi przerwać trasę koncertową, aby poddać się leczeniu uzależnienia od narkotyków i alkoholu. Jego pobyt w znanym londyńskim ośrodku odwykowym Priory Clinic trwał do października. Patrząc na dziecinną twarz wokalisty, wydawało się, że to ostatnia osoba, która może borykać się z tego typu problemami, jednak jak widać życie w trasie potrafi dać w kość nawet najgrzeczniejszym chłopcom. Na szczęście mimo, że muzycy w latach 2007-08 często mówili w wywiadach o konfliktach interpersonalnych, które musieli przezwyciężyć, zarówno trasa, jak i następny krążek Perfect Symmetry zostały dokończone.

Ta trzecia płyta jest mi wyjątkowo bliska, ponieważ w kilku utworach obok tradycyjnego patosu słychać wyraźne inspiracje synth-popem lat 80. Nie przełożyło się to na weselsze teksty - słowa utworów były nie tylko melancholijne, ale wręcz nihilistyczne (np. Pretend That We're Alone), czego dobrym przykładem jest przejmujący utwór tytułowy, który odebrałem wówczas wręcz jako krzyżówkę Who Wants to Live Forever Queen z The Winner Takes It All ABBY. To też ich pierwszy album, na którym pojawia się gitara elektryczna - do tej pory "wiosłopodobne" dźwięki generował syntezator. Odniósł spory sukces - znowu 1 miejsce w Wlk. Brytanii, 7 w USA (znowu mówi to więcej o spadku sprzedaży niż o rzeczywistej popularności grupy), nagrody dla płyty i singla roku (Spiralling) od "Q".






Nie wiem, czy EP-ka Night Train z 2010 r. (znowu numer 1 na Wyspach!) miała pokazać, że demony przyszłości odeszły w cień, ale współczynnik optymistycznych utworów w porównaniu z poprzedniczką znacznie wzrósł. Jak to z epkami bywa, Anglicy tym razem spróbowali kilku eksperymentów. Mnie bardziej niż piosenki nagrane z kanadyjskim raperem K'Naanem (tak przy okazji: nie rozumiem ludzi, którzy gloryfikują jego duet z Nelly Furtado, a jednocześnie mieszają z błotem One Direction) urzekł cover numeru z repertuaru japońskiej grupy Yellow Magic Orchestra z gościnnym udziałem wokalistki z Kraju Kwitnącej Wiśni oraz...kawałek, który dziwnie przypomina mi niedawny przebój Lauriego :)





7 maja 2012 r. ukaże się kolejny CD Keane pt. Strangeland. Trudno mi powiedzieć, czy ich kolekcja brytyjskich płytowych numerów 1 się powiększy. Singiel Silenced by the Night nie przypadł mi do gustu - czyżby formuła stylistyczna zespołu uległa wyczerpaniu? Pocieszam się, że tak samo nie przekonałem się nigdy do Foot of the Mountain A-Ha, czyli zespołu, który mocno zainspirował Keane, zaś krążek pod tym tytułem uważam za najlepszy, jaki nagrali po reaktywacji w 2000 r. Podobnie pocieszam się w związku z ostatnim singlem Mortena Harketa pt. Scared of Heights, który wydaje mi się trochę zbyt oczywisty jak na twórcę tylu klasyków, ale na ten temat rozpiszę się w innym poście :) Inny pozytywny przykład - Snow Patrol, którzy teoretycznie dawno powinni się wypalić, a przynajmniej moim zdaniem wciąż są w gazie.



Mam nadzieję, że teraz, kiedy Keane oprócz Trójki i stacji regionalnych mogą liczyć na promocję np. w Esce Rock, trzymają jakiegoś asa w rękawie, który przypomni Polakom, że nie skończyli się na Everybody's Changing i może nawet pojawi się zapotrzebowanie na koncert nad Wisłą... (chociaż chyba tak trudno znaleźć dla nich tu grupę docelową, jak Gypsy & The Cat)

Wednesday, February 1, 2012

4 z 1: Frankmusik


A niechaj naród wżdy postronny zna, że PGTB nie VH1 i własne działy ma! Zmieniamy 3 z 1 na 4 z 1!

Tuesday, January 10, 2012

Monografia: Friendly Fires, czyli wiatr z Hawajów


Trzy lata temu mój forumowy i "lastowy" kolega Krzysiek podzielił się ze mną piosenką pisząc, że jemu się podoba, więc mi pewnie też przypadnie do gustu.

Friday, December 30, 2011

Recenzja: Adele "21", czyli wywracanie stołów

Adele w obiektywie Vogue w 2009

(Wiem, że czekaliście na ten wpis... Nie udawajcie, że nie...

Monday, December 12, 2011

Monografia: White Lies, czyli cena miłości


To miłe uczucie, jeżeli jeden z Twoich ulubionych zespołów należy również do najpopularniejszych w kraju, w którym żyjesz, a co więcej - wie o tym i często go odwiedza, przede wszystkim w celach koncertowych. W poprzednim stuleciu takimi artystami byli dla Polski przede wszystkim przedstawiciele różnych niszowych gatunków i weterani rocka, jednak wydłuża się również lista ulubieńców młodej widowni, którzy z wzajemnością polubili kraj nad Wisłą.

Tuesday, November 15, 2011

3 z 1: Freur/Underworld

Jak widać, sprytny bloger wymyślił sposób, jak za bardzo się nie narobić, a dać ludziom (jak sądzi) trochę radości :) Niestety z powodu problemów z Internetem, a co za tym idzie - niemożności przejrzenia paru rzeczy na YouTube, musiałem odłożyć inaugurację cyklu rankingowego - nadrobimy to w przyszłym tygodniu.