Saturday, July 4, 2026

Futbol wraca do domu: pięć piosenek The Lightning Seeds, które warto znać


Anglia jest wciąż w grze na piłkarskich Mistrzostwach Świata, niedawno miał premierę nowy świetny film Bootsa RILEYA, czas więc najwyższy zrealizować kolejny pomysł na post.

Lata 90. XX wieku w Wielkiej Brytanii to oczywiście Britpop, kusi więc wrzucanie wszystkich gitarowych hitów epoki stamtąd do jednego worka. Jeden z największych to 3 Lions - numer jeden UK Charts w 1996 i - ze zmienionym tekstem - w 1998. Brzmieniowo ma prawo kojarzyć się z Oasis, ale już nazwa podmiotu wykonawczego nie była tak zwięzła, jak w przypadku większości ówczesnych topowych grup. Podejrzenia może też budzić fakt, że The Lightning Seeds to projekt z Liverpoolu, który zawsze szedł trochę inną muzyczną drogą, niż np. Manchester.

Przy bliższym przyjrzeniu się sytuacji widać, że stojący za nim Ian Broudie to artysta, któremu wyjątkowo udało się przejście z postrzeganych wtedy dość pobłażliwie "ejtisów" w nową rzeczywistość. Rozpoczął karierę muzyczną pod koniec lat 70. w grupie Big in Japan, potem były Original Mirrors i bardzo cenione przez koneserów nowej fali Care. Nowy etap działalności rozpoczął w 1989 albumem Cloudcuckooland. Nie jestem chyba dużą przesadą określenie pochodzącego z niego singla Pure jako jednego z największych komercyjnych sukcesów dream popu. Nieco biblijnie brzmiąca nazwa zespołu, który dopiero z czasem poszerzył się o innych niż Broudie członków, miała w rzeczywistości równie godne korzenie - wzięła się z przekręcenia tekstu Raspberry Beret Prince'a.

The Lightning Seeds wyróżniali się na tle innych popularnych wówczas brytyjskich kapel niestronieniem od syntezatorowych podkładów, co nadawało ich utworom lekko ludycznego charakteru. Dobrym przykładem jest dedykowane synowi Broudiego The Life of Riley (był też taki film z 1927). To ono utorowało liverpoolczykowi drogę na piłkarskie salony, ponieważ instrumentalna wersja kawałka została wykorzystana przez BBC w montażach z "golami miesiąca". Nagranie z prezenterami telewizyjnymi i komikami Danielem Baddielem i Frankiem Skinnerem 3 Lions było gotowym przepisem na hit, ponieważ Anglia była wtedy gospodarzem piłkarskich Mistrzostw Europy. Trudno nie powstrzymać się przed złośliwościami, kiedy zauważy się, że przez wiele dekad kraj "twórców futbolu" odnosił medalowe sukcesy reprezantacyjne tylko przed własną publicznością, bo tak było przecież też w 1966, kiedy nałożył się na to kontrowersyjny gol Geoffa Hursta przez dziurę w bocznej siatce w finale. Przynajmniej pokolenie Harry'ego Kane'a ostatnio przełamało ten schemat.

Kibice Albionu na pewno byli w 1996 zawiedzeni zajęciem przez ich idoli miejsca na najniższym stopniu podium prestiżowej imprezy. Kariery Lightning Seeds to nie zakończyło, zdążyli jeszcze wydać m.in. cover You Showed Me The Turtles (znacie na pewno przynajmniej wersję Lutricii McNeal), który podobnie jak Lucky You przez wiele lat regularnie puszczało Radio Gdańsk. W XXI wieku bardzo jednak zwolnili tempo, wydając jedynie dwie płyty (singiel z ostatniej na pewno wrzucałem na blog i jest też w tej miniplayliście). Ciekawym wydarzeniem na pewno był benefisowy koncert Broudiego w 2014. Wzięli w nim udział m.in. Liverpoolska Orkiestra Symfoniczna, Ian McCulloch (jego imiennik był za młodu producentem Echo & the Bunnymen), Miles Kane i długoletni współpracownik twórczy, nieodżałowany Terry Hall z The Specials.

(O innym brytyjskim przeboju piłkarskim napisałem w 2012. Na blogu znajdziecie także teksty o innych niepokornych z Liverpoolu oraz jeszcze jednym przypadku nietypowego zrzucenia z siebie łatki one-hit-wonder z lat 80.)

No comments:

Post a Comment