Milczałem przez około miesiąc nie tylko z powodu innych obowiązków i ogólnego koronawirusowego marazmu, ale również ze wstydu, że po raz kolejny zapowiedziałem umieszczenie na blogu czegoś, co miało znaleźć się na nim później.
Dziwnie to brzmi po ponad ośmiu latach funkcjonowania bloga, ale bez tego zespołu nie mogło się tu obyć. To ich płytę jako pierwszą (wielokrotnie) wysłuchałem w całości jeżdżąc rodzinnym samochodem około 1997 roku.