Showing posts with label Boże Narodzenie. Show all posts
Showing posts with label Boże Narodzenie. Show all posts
Monday, December 26, 2022
Historia jednej piosenki: Jona Lewie - Stop the Cavalry
Polską kulturę ostatnich osiemdziesięciu lat w dużym stopniu ukształtowała trauma drugiej wojny światowej, a w pewnym stopniu także pierwszych lat po zakończeniu tego konfliktu (Popiół i diament, Róża). Oczywiście, ten motyw często powtarza się także w sztuce innych krajów, jednak nie dominuje aż tak mocno np. nad tematyką zmagań z lat 1914-1918. Dowodzą tego m.in. głośne filmy z ostatnich lat: 1917 i Na zachodzie bez zmian.
Monday, December 23, 2013
Wesołych Świąt!
No i powoli kończy się kolejny rok. Rok, w którym trochę zaniedbałem ten blog, ale kiedyś trzeba było pracować (i jeździć na koncerty ;), a jaki będzie jego los w kolejnym - wciąż trudno powiedzieć, ale postaram się pozytywnie zaskoczyć :) Felietonowe podsumowanie roku już się tworzy (strasznie się rozpiszę), prawdopodobnie 28 grudnia ukaże się ranking moich stu ulubionych singli opublikowanych w 2013 (plus 50 wyróżnień), a kilka dni później - ulubionych płyt. Więcej bieżących informacji znajdziecie na profilu Facebookowym.
Moje największe tegoroczne odkrycie jeśli chodzi o muzykę świąteczną to Under the Christmas Tree Alberta Hammonda. Po prostu 1989 rok w pigułce. Trudno poznać, że to autor It Never Rains in Southern California. Jeżeli Rick Astley jest nieszczęśliwym człowiekiem, to tylko dlatego, że tego nie nagrał ;)
Inna piosenka, którą poznałem w tym roku to Christmas Wrapping w miarę znanej także z utworu I Know What Boys Like grupy The Waitresses z 1981 r. Tytuł jest grą słów :) Tę sympatyczną historyjkę z happy endem przerobili w tym roku Colette Carr i lubiana przeze mnie grupa The Good Natured. Może to śmieszne, ale ich wersja przypomina mi rytmiką hity...Rednex. Humbug!
A mój ulubiony oryginalny tegoroczny utwór gwiazdkowy pochodzi ze ścieżki dźwiękowej filmu "The Best Man Holiday". Straszna zżynka z Mariah, ale klimat jest ;)
Wszystkim czytelniczkom i czytelnikom życzę zdrowych, pogodnych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz dużo świetnej muzyki i spełnienia wszystkich marzeń w Nowym Roku! Bądźcie z Pop Goes the Blog, bo już niedługo będzie się działo!
Monday, December 24, 2012
Niechaj zabrzmią dzwony!
So this Christmas - jak słusznie zauważył wiele lat temu John Lennon. A niedługo będzie Nowy Rok. Jaki był rok 2012? Dla bloga w pierwszej połowie bardzo udany, w drugiej - trudny, ale jak widać jeszcze żyje. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wizyty, komentarze, a jednocześnie przepraszam, że tak wiele pozostawiłem bez odzewu albo pojawił się on bardzo późno. Niestety obowiązki naukowo-zawodowe naglą coraz bardziej, dlatego w styczniu działalność bloga i jego profilu FB ulegnie zawieszeniu na przynajmniej pół roku. Wcześniej jednak pojawi się tutaj co najmniej pięć postów, które - mam nadzieję - na jakiś czas stanie się moim opus magnum.
Jaki to był rok dla światowej muzyki pop? Wbrew etatowym malkontentom napiszę: tradycyjnie dobry. Wierzę, że moje podsumowania 2012 Was o tym przekonają :) Na pewno był ciekawy. Zmiany geografii gospodarczej świata, a co za tym idzie wyższe budżety na promocję w różnych do niedawna egzotycznych dla nas krajach, zaowocowały hitami Brazylijczyków i wiadomego Koreańczyka. Wielkiego powrotu tradycyjnego R&B znowu nie było, za to jeszcze mocniej dała znać o sobie ta grupa artystów z tych kręgów, która nie boi się flirtu z elektroniką i stylistyką indie. Na amerykańskich listach sprzedaży i airplay rock "alternatywny" w tej formie, która do niedawna pokutowała w blogowo-kanapowo-koledżowym zaciszu, jak nigdy dotąd zdystansował "tradycyjny". Symboliczny wymiar ma tu zdetronizowanie Gotye na pierwszym miejscu Billboard Hot 100 przez fun. Nigdy wcześniej dwaj byli liderzy Modern Rock Charts nie minęli się na tej pozycji ogólnego zestawienia. Inne symboliczne wydarzenie to dla mnie współpraca Florence Welch z Calvinem Harrisem - sygnał obłaskawienia obecnej generacji indie gwiazd przez mainstream; hołd, który oby nie okazał się przekleństwem. Bardzo szeroko pojęta brytyjska scena klubowa tradycyjnie kwitła i jestem przekonany, że nadal będzie rozkwitać. W Polsce, jak można było się spodziewać, nowelizacja ustawy o radiofonii spłodziła więcej sztampy niż odkryć, ale oczywiście nie wszyscy rodzimi grajkowie mają powody do wstydu.
Ale w tej chwili zaczyna się dzień Wigilii, chociaż z pewnych przyczyn mi już tęskno do Nowego Roku, a właściwie Sylwestra
Nie wiem na ile moja spowodowana względami osobistymi ;) chwilowa (?) "klubowa fiksacja" odbije się na treści tego bloga, jednak nie da się ukryć, że przynajmniej kilku wykonawców w związku z Gwiazdką zachęcało w przeszłości do tańca. Co nie dziwi, należą do nich Pet Shop Boys.
w tym roku sympatyczni Duńczycy z Alphabeat
a w 1993 r. moje tegoroczne odkrycie - Saint Etienne w asyście Tima Burgessa z The Charlatans. (już to sto razy pisałem, ale napiszę jeszcze raz - tak, klawiszowiec tych pierwszych Bob Stanley urodził się 25 XII) Ileż radości w twarzach tych ludzi!
W tym roku w tej kategorii z niezłej strony pokazali się też The Killers i towarzyszący im rodak z Las Vegas Ryan Pardey.
Wszystkim czytelni(cz)kom życzę zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku - spełnienia marzeń, a przede wszystkim jak najwięcej dobrej muzyki w Waszym życiu! Widzimy się 26 (albo) 27 grudnia na singlowym i piosenkowym podsumowaniu roku!
Friday, December 23, 2011
Jeszcze raz na świątecznie
Wczoraj zajrzałem na forum.80s.pl i wpadłem na pewien pomysł. Zacząłem zastanawiać się, czy muzycy, o których posty najczęściej czytaliście w tym roku, nagrali coś świątecznego.
Tuesday, December 20, 2011
Historia jednej piosenki: Melanie Thornton "Wonderful Dream (Holidays Are Coming)", czyli dzień, w którym umarł euro-dance
W poprzednim poście pisałem trochę o narastającej nostalgii związanej z latami 90., której wyrazem są m.in. powroty seriali Beverly Hills 90210 oraz Beavis & Butthead, czy też różne aplikacje na Facebooku. Tak jak już wspominałem, w temacie nie do końca racjonalnych sympatii pozostaję wierny jeszcze wcześniejszej dekadzie, jednak - nie oszukujmy się - wielu ludzi ma za czym tęsknić.
Subscribe to:
Posts (Atom)

