Fani bloga w pewnym wieku powinni pamiętać taki obrazek: mężczyzna o granitowych rysach twarzy i równie masywnej fryzurze jedzie na rowerze w długim czarnym płaszczu, śpiewając melancholijnie o uczuciach wyższych. Dla wielu Polaków było to pierwsze zetknięcie z wokalem Petera Heppnera, choć nie powinno.
