Tuesday, August 19, 2014

Wielka Brytania - złoto, srebro, platyna #27 (14. 02. 2014)

na okładce - Chris McClure, brat lidera zespołu Reverend & the Makers, który ma na koncie jedną nagrodę od BPI - złotą płytę za The State of Things (5 miejsce jesienią 2007)

aktualności

To był dobry tydzień dla brytyjskiej muzyki klubowej, nawet biorąc pod uwagę, że nowo kreowany złoty singiel Rather Be Clean Bandit i Jess Glynne to w przeciwieństwie do np. nomen-omen Mozart's House właściwie czysty pop (skądinąd wciąż dręczy mnie myśl, że dziecięciem będąc słyszałem podobną melodię w Szansie na sukces z Ewą Bem. A może to była Hanna Banaszak?) Poza tym 14 II wydarzyło się to, na co czekałem od kilku tygodni. Mogłem oficjalnie stwierdzić: Disclosure sprzedali w Wlk. Brytanii milion singli! Do złotych Latch z Samem Smithem (11 lokata jesienią 2012, ale bardzo godny staż - 34 tygodnie w top 75) i White Noise z AlunaGeorge (2 zimą 2013), dzięki któremu uwierzyłem, że współczesny UK garage nie jest skazany na podziemie dołączył srebrny You & Me (10 pozycja wiosną 2013) z wokalną partią Elizy Doolittle. Dla znanej (choć szybko popadającej w zapomnienie) także w Polsce piosenkarki takie sukcesy to nic nowego. Jej eponimiczny debiut płytowy (3 miejsce latem 2010, 45 tygodni w top 75) osiągnął platynowy status, a singiel Pack Up (5 również latem 2010) - złoty (Skinny Genes dotarły tylko do 22 miejsca).. Po uwzględnieniu streamingów bliźniacy Lawrence wzbogacili się jeszcze o srebrny singiel za F For You (po raz pierwszy na liście latem 2013, doszedł do 20 lokaty).

Spośród przedstawicieli mniej bliskich mi brzmień, barierę miliona sprzedanych singli przekroczył jeszcze w 2013 r. DJ Fresh (Daniel Stein). Na wyniki ten składają się dwa numery jeden i złote single: Louder z Sian Evans (lato 2011) i znany z Eski Hot Right Now z Ritą Orą, o której karierze solowej niedługo zacznę często wspominać (zima 2012). Trzeci złoty singiel londyńczyka to Gold Dust (24 miejsce latem 2010 i...powrót na 22 jesienią 2012, w sumie ponad 30 tygodni w top 75). 14 II do kolekcji dołączyło "srebro" za Earthquake (4 lokata latem 2013). W jego tworzeniu brali udział znany m.in. z Major Lazer Diplo, dla którego to drugi srebrny singiel po featuringu u Tiesto, o którym wspominałem już w kontekście Busta Rhymesa, i raperka Dominique Young Unique (współpracowała m.in. z Le Youth). Na razie certyfikatu nie doczekały się dwa single DJ Fresha z tegorocznych top 10 (z estetycznego punktu widzenia mnie to w ogóle nie dziwi....) ani jego album Nextlevelism (14 jesienią 2012).

Koniec pewnego etapu dla OneRepublic. Zespół Ryana Teddera doczekał się złotej płyty za album Native, który swoją popularnością znacznie zdystansował swojego poprzednika Waking Up (29 miejsce na początku 2010 i tylko 2 tyg. w top 75). Na jego nietypowy staż (32 tygodnie od kwietnia 2013, doszedł na razie do 17 pozycji) składają się już osiągi reedycji, na której znalazł się ich aktualny singiel Love Runs Out. Możliwe więc, że jeszcze w tym roku Native wyrówna platynowy wynik Dreaming Out Loud (2 miejsce wczesną wiosną 2008).

archiwum

14 II po raz pierwszy ze srebrnego singla cieszył się Sub Focus. Mimo, że w 2013 utwory tego producenta (Endorphins i Turn Back Time) dwukrotnie zamykały brytyjski top 10, więcej nabywców zdobyły nieco starsze Tidal Waves (12 miejsce jesienią 2012). Jak nietrudno zgadnąć, to również pierwszy kontakt elektronicznego duetu Alpines z nagrodami BPI. Ich tegoroczny album Oasis powinni przesłuchać ci, dla których coraz rzadsze nowe taneczne nagrania Clare Maguire to za mało.

Na fali popularności AM, powrócił na UK Charts i po raz piąty pokrył się platyną pierwszy, najlepiej sprzedający się i najdłużej pozostający na liście album Arctic Monkeys Whatever People Say I Am, That's What I'm Not (miesiąc prowadzenia zimą 2006, 70 tygodni w top 75). Trudno uwierzyć, że na razie tylko on przebywał ponad rok w wyspiarskich notowaniach (za miesiąc pewnie się to zmieni) i sprzedał ponad milion egzemplarzy. Z drugiej strony, wszystkie płyty sheffieldczyków pokryły się platyną, aczkolwiek oficjalnie stało się tak dopiero z końcem marca br.

Pod tym względem równolegle rozwija się kariera Jamesa Blunta z tym, że on z kompletu studyjnych platyn mógł się cieszyć dopiero w maju, zaś 14 II z takiego wyróżnienia dla Some Kind of Trouble (4 miejsce jesienią 2010). To wręcz imponujący wynik biorąc pod uwagę słaby staż (tylko 17 tygodni w top 75) i wynik singla Stay the Night ("tłuczony" przez RMF, ale tylko 26 miejsce w ojczyźnie piosenkarza). 14 II po raz pierwszy "za naszej kadencji" na liście nagród BPI pojawił się przymierzający się do powrotu (w tym charakterze zagrał m.in. na warszawskich Wiankach) zespół Razorlight, który dzięki srebrnemu singlowi dla In the Morning (3 miejsce latem 2006) zrzucił z siebie łatkę one-hit-wonder (w gruncie rzeczy uzbierał godny pozazdroszczenia wynik: pięć utworów w rodzimym top 10, ale o tym więcej w odcinku o 6 VI).

Na koniec bardzo długa podróż w przeszłość. Karierę związanego z wytwórnią Stax amerykańskiego wokalisty soulowego Otisa Reddinga przerwała śmierć w katastrofie samolotowej w 1967 r. Rozgłos wokół tragedii zwróciła uwagę przede wszystkim na album Otis Blue/Otis Redding Sings Soul (6 miejsce w 1966, powrót na 7 na początku 1967, ogółem 75 tygodni w top 75), który z biegiem lat uzyskał srebrny status. W erze CD o gwieździe przypomniały składanki: podwójnie platynowa The Dock of the Bay – The Definitive Collection (44 lokata w 1993- nie mylić z albumem Dock of the Bay, który trafił na szczyt w Wlk. Brytanii w 1968) i złota The Very Best Of (26 w 2000). 14 II srebrnym singlem stał się największy przebój Reddinga Sittin' On The Dock Of The Bay (3 miejsce zimą 1968, 60 miejsce po przypomnieniu w programie Britain's Got Talent w 2012). A już po tygodniu taką samą nagrodę otrzymał inny odświeżony w ten sposób amerykański utwór...

suplement

W ostatnich tygodniach często zastanawiałem się, o jakich artystach na pewno nigdy nie będę miał szansy napisać w tym cyklu. Biorąc pod uwagę, ile słabo promowanych kompilacji nagrań weteranów popu i rocka oraz zapomnianych hitów 90s/00s otrzymało certyfikaty BPI w ciągu ostatniego roku, nie wypada nikogo przedwcześnie skreślać. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak założyć, że nikt nie chciałby zostać przyłapany na przyczynieniu się do nagrody dla artysty skazanego na pedofilię. Problem ten praktycznie nie istnieje w przypadku Rolfa Harrisa, o którym zdążyłem napisać przed skandalem dla All About Music. Aktywny także w innych dziedzinach Australijczyk w 1969 r. osiągnął szczyt UK Charts z Two Little Boys, w 1993 r. po raz czwarty i ostatni znalazł się w brytyjskim Top 10 ze swoją wersją Stairway to Heaven, jednak nie zapewniło mu to żadnego certyfikatu. Dobrze więc się stało, że wspominający go utwór The KLF nie zdobył większego rozgłosu. Jedynymi Harrisami docenionymi przez BPI pozostają wokalistka country Emmylou, brzuchomówca Keith (sic) i pewien znany DJ, z którymi następny i jak na razie ostatni raz spotkamy się w podsumowaniu 23 maja.

Gary Glitter "załapał" się już na czasy przyznawania certyfikatów, z tym że jak na ironię nie objęły one jego największego (choć nie notowanego najwyżej w ojczyźnie) przeboju Rock & Roll (Part 1 & 2) (2 pozycja w 1972). Spośród jego numerów jeden, platyną pokrył się I Love You Love Me Love (miesiąc na szczycie na koniec 1973), złotem - I'm the Leader of the Gang (I Am!) (również miesiąc panowania w 1973), a srebrem wraz z czterema innymi utworami Always Yours z 1974. Ostatnim sukcesem Paula Gadda na miarę certyfikatu było Another Rock and Roll Christmas (7 w 1984). Odebrał także dwie srebrne płyty: za Glitter (8 lokata jesienią 1972, 40 tygodni w top 75) i Touch Me (2 wiosną 1973). 

Lostprophets to już historia najnowsza i kolejne pasmo dużych sukcesów, z których największe to dwa platynowe albumy: Start Something (4 miejsce zimą 2004) i Liberation Transmission (szczyt latem 2006). Złotem pokryły się Thefakesoundofprogress (44 w 2002) i The Betrayed (3 w styczniu 2010). Mimo konsekwentnego wsparcia BBC One, ostatni album Weapons (9 wiosną 2012) nie wprowadził żadnego singla do top 75. Dwa: Last Train Home w 2004 i lubiany przeze mnie Rooftops (A Liberation Broadcast) w 2006 dotarły do 8 miejsca. Po aresztowaniu Iana Watkinsa pozostali członkowie grupy działają w zespole No Devotion, jednak showbusiness nie ma dziś serca do takiego grania...

W ostatnich dniach dużo mówiło się o tym, że na czarną listę trafi omawiany już w tym cyklu sir Cliff Richard. Jego fani są innego zdania, co może poskutkować kolejną wzmianką. Mam nadzieję, że nie będe musiał niedługo tworzyć kolejnego suplementu...

Okładka bez związku z opisywanym powyżej tematem. Oby!

W następnym odcinku: "zmierzch" emo-popu. Ale najpierw druga część relacji z koncertów!

Sunday, August 17, 2014

Wielka Brytania - złoto, srebro, platyna #26 (07. 02. 2014)


aktualności:

"Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą". Timber Pitbulla i Ke$hy 7 II był już złotą płytą. Poważnie się obawiam, że po dołączeniu streamingu doczekamy się jeszcze podwójnej platyny...W kolejce po zaszczyty tego typu czeka Miley Cyrus, która na razie wyciągnęła ze swojej ostatniej płyty dwa złote single: letni We Can't Stop i jesienny Wrecking Ball (to on został scertyfikowany w lutym). Przebiła w ten sposób swoje osiągnięcia z "grzeczniejszej" części kariery, która przyniosła jej dwa srebrne single: The Climb i Party in the USA (obydwa zajęły 11 miejsce w 2009). Nowy skandalizujący wizerunek się opłacił, ponieważ ta pozycja była dla córki country'owego one-hit-wondera prawdziwą klątwą (pierwszy raz zajęło ją jeszcze w 2008 See You Again).

Niespodziewana premiera imiennego albumu Beyoncé zabrała mu szansę na szczyt notowań w grudniu, jednak mimo umiarkowanie długiego stażu (24 tygodnie w top 75) udało się zadośćuczynić tradycji i osiągnąć platynę. Najnowsze dzieło Amerykanki ma więc wciąż szanse w miarę szybko poprawić rezultat B'Day (3 miejsce jesienią 2006 plus złota płyta dla Deluxe Edition - 8 lokata wiosną 2007) i osiągnąć poziom podwójnie platynowej 4 (2 tygodnie na szczycie latem 2011, 44 tyg. w top 75). Była wokalistka Destiny's Child jest autorką dwóch bestsellerów poprzedniej dekady: potrójnie platynowej Dangerously in Love (5 tygodni prowadzenia wakacje 2003, 53 tyg. w top 75) i 5-krotnie platynowej I Am...Sasha Fierce (2 pozycja jesienią 2008, 102 tygodnie w top 75).

Rzadki przypadek - tego samego dnia certyfikat zdobyła płyta i singiel tej samej artystki, do tego z innych okresów jej kariery. Oczywiście musiało się to udać megagwieździe, w tym przypadku: Celine Dion. Loved Me Back to Life mimo króciutkiego stażu (3 miejsce jesienią 2013, tylko 19 tygodni w top 75) udało się pokryć platyną, czego do tej pory nie udało się m.in. wciąż obecnym na liście The 1975. Nawet biorąc pod uwagę długą przerwę między ostatnimi premierami nowego materiału, można uznać to za element dłuższej dobrej passy, w skład której wchodzą również platyna dla Taking Chances (5 pozycja jesienią 2007) i podwójna platyna dla My Love: Essential Collection (5 jesienią 2008). Początek nowego stulecia był dla Kanadyjki mniej łaskawy. Biorąc pod uwagę, że mocno ograne także w Polsce A New Day Has Come spędziło wiosną 2002 miesiąc na szczycie notowań, w tym wypadku platynę można uznać za względną porażkę. Szczególnie jeżeli zestawi się ją z sukcesami lat 90.: 5-krotną platyną The Colour of My Love (7x numer jeden, 109 tygodni w top 75 od marca 1994), 7-krotną Falling Into You (113 tygodni w top 75 od marca 1996 i oczywiście numer jeden), 6-krotną Let's Talk About Love (5 tygodni na szczycie pod koniec 1997, 73 tyg. w top 75) i poczwórną All the Way... A Decade of Song (numer jeden jesienią 1999, 57 tyg. w top 75). Do tego dochodzi 8 złotych i 1 srebrną płytę, w tym, co rzadkie na wyspiarskim rynku, z francuskim repertuarem.

Tak się sympatycznie złożyło, że 7 II złotem pokrył się mój ulubiony singiel Dion: napisany z myślą o skłóconym akurat z Jimem Steinmanem Meat Loafie (ale i taka wersja w końcu powstała) It's All Coming Back to Me Now (3 lokata jesienią 1996). To trzecie takie jej osiągnięcie: po obrzydzanym nam przez RMF Because You Loved Me (5 wcześniej w tym samym roku, przypomnę, że piosenkę wypromował film Namiętności z Michelle Pfeiffer i Robertem Redfordem) i niegdysiejszy numer jeden 30 Ton! - Tell Him w duecie z Barbrą Streisand (3 pozycja pod koniec 1997). Dwa inne duety diwy pokryły się srebrem - I'm Your Angel z R. Kellym (3 jesienią 1998) i Immortality z The Bee Gees (5 również w 1998), podobnie jak cover All By Myself (6 na koniec 1996). Pierwszym platynowym singlem w jej karierze było Think Twice (aż siedem tygodni na szczycie jesienią 1994!), a jej szczytem oczywiście podwójnie platynowe My Heart Will Go On z Titanica (dwa tygodnie prowadzenia zimą 1998). Jak widać, nie poszczęściło się na razie m.in. jej wersji The Power of Love (4 lokata zimą 1994). W tym stuleciu Kanadyjka dotarła do top 10 tylko z A New Day Has Come (7 w 2002). Trzeba też wspomnieć o trzech platynowych (The Colour of My Love Concert z 1993, All the Way... A Decade of Song & Video z 2001 i Live in Las Vegas: A New Day z 2007) i jednym złotym wideo.

Duży sukces osiągnęła śpiewająca korzenny, ekscentryczny R&B Laura Mvula, której debiutancki album Sing to the Moon (9 pozycja wiosną 2013) 7 II uzyskał złoty status. Obudziło to we mnie nadzieję na takie same wyróżnienie dla legitymującego się identycznym bilansem a starszego Devotion Jessie Ware. Możecie być pewni, że będę kontynuował ten cykl przynajmniej, dopóki nie dojdziemy do tego momentu :P Po raz pierwszy na liście nagrodzonych znaleźli się psychodeliczni Australijczycy z Tame Impala ze srebrną płytą za drugi album Lonerism (14 pozycja jesienią 2012, tylko 2 tygodnie w top 75).

archiwum:

Co pewnie ucieszy wielu czytelników, 7 II status złotej płyty uzyskał album Depeche Mode Exciter, z którego pochodzi ich duży (w Polsce) hit Freelove. W ten sposób zespół z Basildon przedłużył swoją passę złotych studyjnych płyt trwającą od Violatora (2 miejsce w 1990) do Playing the Angel (6 jesienią 2005). W "międzyczasie" Depesze trafili dwa razy na szczyt rodzimych notowań: wiosną 1993 z Songs of Faith and Devotion i cztery lata później z Ultra. Zaliczyli również jedyny w swojej karierze platynowy album. Jak często bywa, najbardziej długowieczna okazała się składanka: The Best Of - Volume 1 (18 pozycja w 2006). W ostatnich latach zespołowi udało się dwa razy trafić na 2 miejsce UK Charts, jak i Sounds of Universe w 2009 i Delta Machine w 2013 bardzo szybko wypadły z listy, więc skończyło się na srebrnych certyfikatach. Ogółem zdobyli ich 7 (złotych - 10). Mimo, że w latach 90. widok DM w pierwszej dziesiątce singli nie należał do rzadkości, a wierni fani zapewnili im taki sukces jeszcze trzy razy w XXI wieku (ostatni raz z Precious w 2005), srebrne single udawało im się tylko zaliczać w pierwszym, najbardziej synth-popowym okresie kariery (Just Can't Get Enough - 8 lokata w 1981, See You - 6 w 1982, Everything Counts - 6 w 1983 i People Are People - 4 w 1984). Skądinąd dzięki utworom, które bardzo lubię.

Pisałem już na blogu o swojej słabości do twórczości emo-popowych ironistów z Fall Out Boy. Nie są to światowe gwiazdy pierwszej wielkości, o czym świadczy fakt, że pierwsza składanka ich przebojów Believers Never Die – Greatest Hits dotarła na Wyspach w 2009 dopiero do 88 miejsca. Z biegiem lat udało się jej jednak osiągnąć srebrny status, w czym na pewno pomógł przebojowy "złoty" powrót z Save Rock and Roll (przypomnę: 2 miejsce wiosną 2013). Wiernym fanom udało się zapewnić taką samą nagrodę drugiej płycie swoich ulubieńców Take This to Your Grave (tylko 96 pozycja w 2003). From Under the Cork Tree (12 lokata w 2006) i Infinity on High (3 w 2007) to już platynowe płyty, Folie a Deux mimo kiepskiej 39 lokaty w 2008 pokryła się złotem.

Ekipa z przedmieść Chicago może się także poszczycić sporymi jak na bądź co bądź rockową kapelę sukcesami singlowymi. Przed wliczeniem streamingu do statystyk srebrem pokryły się ich wszystkie utwory z brytyjskiej (i amerykańskiej) pierwszej dziesiątki: Sugar We're Going Down i Dance Dance (obydwa zajęły 8 miejsce w 2006) oraz This Ain't a Scene, It's an Arms Race (2 zimą 2007!). 4 VII z pozytywnym skutkiem zweryfikowano jeszcze ich ostatni większy przebój My Songs Know What You Did In The Dark (Light Em Up) (5 zimą 2013) i jeden z moich ich ulubionych utworów Thnks Fr Th Mmrs (12 w 2007).

rozmaitości:

- początek wielkiej manii: srebrna płyta dla ścieżki dźwiękowej do disneyowskiego filmu Frozen
- srebrna płyta dla typów cenionego przez Jessie Ware Polska DJa R&B z BBC The Trevor Nelson Collection 2. Cenionego jak widać nie nie tylko przez nas, ponieważ składanka na zdobycie wyróżnienia potrzebowała zaledwie trzech tygodni.
- srebrna płyta dla składanki Love: The Essential Ballads z lutego 2012 (tak na Walentynki :) na trackliście dominują młode gwiazdy, jednak znalazło się miejsce m.in. dla The Smiths
- srebrna płyta dla podobnej w duchu składanki Now That's What I Call Love ze stycznia 2012, w całości złożonej ze świeżych przebojów (najstarsze jest Angels Robbiego Williamsa)
- srebrna płyta dla składanki Jackie Pin Ups z przebojami lat 70. (wydana w październiku 2013)
- kolejny przyczynek do tematu "sprzedaż soundtracków jako wyznacznik kryzysu fonografii": dopiero srebrna płyta dla ścieżki dźwiękowej dla filmu Chłopcy z ferajny (Goodfellas) Martina Scorsese z 1990. Aczkolwiek w tym przypadku również można użyć argumentu, że obecne na nim "oldies" (od Tony'ego Bennetta po Derek & The Dominoes) można byłoby nabyć inną drogą.
- platynowe wideo za wyreżyserowany przez Jonathana Demme w 2006 film Neil Young: Heart of Gold dokumentujący premierę albumu Prairie Wind w Nashville. To największy taki sukces legendarnego kanadyjskiego rockmana. Wcześniej miał tylko "złoto" za wideo z zapisem koncertu w San Francisco z trasy Rust Never Sleeps (1978).

suplement:

Pewnie już zauważyliście, że w dzisiejszych streamingowo-cyfrowych czasach praktycznie wszystko z tygodnia na tydzień może otrzymać certyfikat, jednak zaryzykuję i przypomnę statystyki trzeciego obok Fall Out Boy i 30 Seconds to Mars (wrócę do nich przy opisie nagród z 1 VIII) bohatera wpisu "Po prostu rzekłbyś kicz", czyli Empire of the Sun. Wbrew moim utyskiwaniom na małą komercyjną siłę przebicia elektronicznej muzyki w stylu lat 80. australijski duet może pochwalić się złotą płytą za debiutanckie Walking on a Dream (19 lokata zimą 2009) i srebrnym singlem za We Are the People (14 wiosną 2009). Na tym pewnie się skończy (drugi krążek Ice on the Dune w 2013 zajął 24 miejsce, ale po 2 tygodniach wypadł z listy), ale dobre i to.


W następnym odcinku: głównie spojlery dłuższych tekstów z przyszłości, dlatego ponownie pojawi się suplement, jakiego na pewno się nie spodziewaliście.

Saturday, August 16, 2014

Relacja: Podsumowanie sezonu festiwalowego, cz. 1 (Orange Warsaw Festival i Open'er Festival)


A miało być tak strasznie: obrona doktoratu, certyfikat z rosyjskiego, rozmowa kwalifikacyjna, nie wiadomo, co jeszcze i żadnych festiwali w tym roku. Tymczasem start pracy w Warszawie bez zbędnej żebraniny udało się odwlec do września, kiedy w tym dziwnym mieście zaczyna się kolejny minisezon festiwalowy :D, a jeden z wcześniejszych naukowych wyjazdów wręcz pomógł muzycznym planom! W rezultacie to już jest mój najbardziej udany rok w życiu pod względem koncertowym (nawet biorąc pod uwagę, że jesień już pewnie niewiele zmieni). Rok spełnienia wielu marzeń snutych nawet przez kilka lat. Tak wielu, że nie da wszystkich wrażeń opisać w jednym poście.

Wyjątkowo w tym roku "wypasiony" Orange Warsaw Festival odstręczał mnie wysoką ceną. Nie zachęcały także kpiny z kopiowania starych line-upów Open'era (chociaż czy po 3 miesiącach komuś przeszkadza kolejny koncert Kings of Leon czy Queens of the Stone Age?) i (subiektywne) oskarżenia o podebranie Off Festivalowi Pixies. Szalę przeważyło ostatnie (niezapasowe) ogłoszenie. Zaanonsowanie Bombay Bicycle Club tego samego dnia, co The Wombats i Florence & the Machine to był prawdziwy słodko-słony cios. Pomógł mi fakt, że właściwie wszystkie interesujące mnie występy zaplanowano na sobotę (aczkolwiek po czasie stwierdzam, że pewnie świetnie bawiłbym się też na Kasabian). W ostatniej chwili na włosku zawisło zakwaterowanie, jednak udało się znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Pogoda w Warszawie 14 czerwca była dziwna. Przypominała mi przysłowie (wg Władysława Kopalińskiego - niemieckie): "Kiedy świeci słońce i pada deszcz, diabeł bije swoją żonę". Tak jak w poprzednim roku na Coke Festival, w kolejce najbardziej rzucał się w oczy przystrojony wiankami i przygotowujący powitanie idolki fanklub Florence. Przekroczenie bram Stadionu Narodowego przebiegło sympatycznie z tym, że nie rozumiałem dlaczego po sprawdzeniu biletów i minięciu strefy gastronomicznej na koronie obiektu utworzyła się kolejna kolejka. Okazało się, że byłem tak zajęty przygotowaniami do tzw. egzaminu głównego przed obroną doktoratu, że nawet nie sprawdziłem ułożenia dwóch festiwalowych scen. A okazało się, że położone są w dwóch zupełnie innych miejscach: jedna na stadionie, druga na tzw. błoniach (czy ta nazwa to jakiś kompleks wobec Krakowa?), od którego dzieli go nie tylko korona, ale i schody...

W ten sposób ominęła mnie połowa koncertu Elli Eyre, na który też się nastawiałem, bo to moim zdaniem bardzo seksowna dziewczyna :), zresztą świadoma swojego seksapilu, co było widać po jej kostiumie tego dnia. Niestety, już słuchając tego występu z głównie niewydanym na razie na płycie materiałem, można było sobie zdać sprawę, że wpadła w tę samą pułapkę, co wielu wykonawców - nagrywania masy podobnych do siebie utworów w nadziei, że brzmienie się osłucha i któryś wreszcie stanie się przebojem. W przypadku brytyjskiej wokalistki R&B jest o tyle bardziej ryzykowne, że za kilka miesięcy (tygodni?) możemy stać się świadkami kolejnej medialnej kampanii płaczu, że w Wlk. Brytanii ten gatunek to tylko marna kopia, a w ogóle świat jest do niczego, bo Aaliyah nie żyje, a Destiny's Child nie chcą się reaktywować. Nie chce mi się szukać w tej chwili dowodów na piśmie, ale w tym kraju to powtarzający się co kilka lat rytuał (chyba najbardziej w kręgach związanych z "Guardianem"). Pewnie przy tej okazji jeszcze bardziej oberwie się Rudimental i Johnowi Newmanowi.

A wtedy promocja w Polsce może okazać się cennym kapitałem. Zaczęło się od występu w nieznanym mi wcześnie klubie Syreni śpiew i "I like pierogis" na Instagramie, potem był występ w X Factorze (żeby nie było, że znęcam się nad biedną Ellą - duży plus za wykonanie mało znanego Deeper), a świadkiem kolejnego elementu byłem już w sobotę. Kiedy czekaliśmy bodaj na koncert The Wombats, nagle wszyscy zaczęli biec w kierunku w wyjścia z zadaszonej części obiektu. Dopiero po kilku minutach usłyszałem, o co chodzi: "Można zrobić sobie selfie z Ellą Eyre!" Nie wszystkim się udało (nie próbowałem, bo nie miałem odpowiedniego sprzętu), ale to i tak uroczy epizod, a popularność tej wokalistki w Polsce to już chyba minifenomen. Ostatecznie miała tu tylko jeden duży radiowy przebój, i to na featuringu.

Tyle socjologii, skupmy się na muzyce. Pierwszy koncert, który wysłuchałem w całości, dali na głównej scenie Bombay Bicycle Club - jedni z moich muzycznych bohaterów 2011 roku, choć przyznałem to trochę po czasie. Oczywiście w Warszawie nie zabrakło singli z A Different Kind of Fix, w tym tych najbardziej udanych: Shuffle i Lights Out, Words Gone. Wcześniejsze dwa albumy londyńczyków zostały ledwo zasygnalizowane, mimo że są na tyle dobre, że dłuższy tekst na temat tej grupy na blogu nie byłby od rzeczy. Występ zdecydowanie był podporządkowany promocji tegorocznego albumu So Long, See You Tomorrow, stanowiącego udaną kontynuacją pomysłów z poprzednich zawieszonych między folkiem, indie i delikatnym popem płyt. Najbardziej czekałem na pobudzające It's Alright Now, ale dobrze wypadł również m.in. singiel Luna, w którym kobiecą partię wykonała urocza Liz Lawrence (w wersji studyjnej - Rae Morris, o której niedługo może być głośno).

To był najspokojniejszy koncert tego dnia. Po nich scenę zajęli energetyczni The Wombats, którzy podzielili repertuar mniej więcej po równo między obydwa studyjne krążki. Wykonali również dwa utwory, które znajdą się na ich nowym albumie: singiel Your Body Is a Weapon i utrzymany w stylu wczesnych Arctic Monkeys Animals. Trudno mi wyjaśnić dlaczego, ale ten zespół gra właściwie cały czas to samo, tyle że raz z mniejszym, raz większym stężeniem klawiszy w podkładzie, a wygląda na to, że moja sympatia do niego w najbliższym czasie nie spadnie. Miałem okazję odświeżyć sobie m.in. Our Perfect Disease, z którym kiedyś walczyłem w internetowym konkursie Miastowizja. Niestety nie zauważyłem ich mastkotki Dr. Dereka :)

Po zakończeniu setu The Wombats nie mogłem się oprzeć pokusie zejścia na dół na drugi w moim życiu koncert Hurts (a pomyśleć, że w latach 2011-2013 ominęło mnie tyle okazji posłuchania ich na żywo...) Coraz lepiej rozumiem ludzi, którzy starają się nie opuścić żadnego, ponieważ bez względu na to co myśli się o piosenkach z ich drugiego albumu, kontaktach z Calvinem Harrisem i łamaniu statywu do mikrofonu przez Theo, na ich występach można się po prostu dobrze bawić. Nie zdążyłem na Wonderful Life, Miracle ani Somebody Save Darfur to Die For (tego ostatniego żałuję), ale i tak warto było jeszcze raz usłyszeć rytualne "beautiful people of Poland" oraz "This is exile...This is Warsaw...", pomachać telefonem w rytm Illuminated (chociaż już się rozładowywał, więc chyba sobie darowałem), tudzież utwierdzić się w swojej miłości do Better Than Love, Sunday i Unspoken.

Na kolejnym sobotnim koncercie wyjątkowo dało mi się we znaki, to o czym można przeczytać w każdej obiektywnej relacji z OWF, czyli słabe nagłośnienie. Miałem wcześniej do czynienia tylko z kilkoma singlami The Kooks, więc z magmy wyłowiłem tylko dwie ostatnie piosenki: Junk of My Heart (Happy) i Naive. Szkoda mi energii pląsającego po scenie z tamburynem Luke'a Pritcharda. Muszę uczciwie powiedzieć, że występ Brytyjczyków najbardziej podobał mi się...kiedy jeszcze byłem na zewnątrz stadionu i byłem w stanie docenić niespodziewanie 80s' funkowe ciągoty instrumentalistów.

Załamany jakością nagłośnienia, większość koncertu The Kooks przesiedziałem w kącie. O dzień wcześniejsza kolejka na ustny egzamin certyfikacyjny dawała mi się już we znaki. Drażniły mnie nachalne reklamy niedzielnego występu lubianego przeze mnie kiedyś dawno, dawno temu Davida Guetty, które stylizowały go na bigroomowego diabła. Trzeba było jednak zostawić choć garstkę sił na wydarzenie wieczoru. Po siedmiu lat kariery zdanie "koncert Florence & the Machine to misterium" brzmi banalnie, ale naprawdę trudno inaczej opisać to doświadczenie. Florence Welch jest mistrzynią tworzenia niesamowitej atmosfery na scenie przy pomocy choreografii, intonacji głosu i oczywiście muzyki. Patrząc na tę rudowłosą kobietę w zielonej sukni o utkwionym gdzieś w dal wzroku trudno uwierzyć, że alkohol i depresja zdążyły jej się mocno dać we znaki. Trudno w ogóle uwierzyć, że to obywatelka współczesnej Wielkiej Brytanii! Bez względu na to, czy ktoś woli pop, czy alternatywę, powinien wybrać się przynajmniej raz w życiu na jej show. Jak powiedział mi Maciek, różnicę w porównaniu z ubiegłorocznym występem w Krakowie robiło wykonanie Over the Love z soundtracku Wielkiego Gatsby'ego. No i oczywiście cover Stay With Me Sama Smitha. Cieszę się, że mój blogowy tekst o Flo nie okazał się ściemą. Teraz pozostaje czekać na planowany na październik nowy album - być może z produkcyjnym udziałem cenionego Blood Orange.

Dla niektórych na pewno bluźnierstwem była moja nieobecność na koncercie The Prodigy na Orange Stage. Wyrosłem już z dość powszechnego w mojej wioskowej okolicy w latach 90. przekonania, że ten zespół to ucieleśnienie zepsucia muzyki popularnej, jednak nadal nie mam sentymentu do dokonań tej formacji poza No Good. Przyzwyczaiłem się zresztą, że zdaniem innych melomanów, zazwyczaj wybieram najbardziej ich zdaniem bezpłciowe dni popularnych festiwali. Ale oni nie czytają Muzyko(b)loga i nie wiedzą, co dobre :) Oczywiście trochę żałuję, jednak zmęczony egzaminacyjnym piątkiem postawiłem na starych (choć młodszych wiekiem i stażem) ulubieńców. Na zakończenie dnia miałem jeszcze nadzieję na zabawę przy dźwiękach DJ setu Chase & Status, jednak trafiłem na wyjątkowo agresywny grime, a liczba podpitych malkontentów dookoła rosła z każdą minutą. Postanowiłem więc nie ryzykować trafienia w komunikacyjną pustkę, zaliczyłem lekko surrealistyczny nocny spacer mostem Poniatowskiego (ostatnio miałem taką okazję podczas wizyty Baracka Obamy w 2011), a na Marszałkowskiej udało mi się szczęśliwie złapać autobus do zawsze przygarniającego mnie w takich sytuacjach Wawra. Ciekawe, jaką drogą podążył mijany przeze mnie autobus podstawiony pod stadion? Most był zamknięty dla ruchu kołowego, a zawrócenie na dwukierunkowej ulicy przed barierką wymagało od kierowcy sporych zdolności...
***

Interesującą relację z pierwszego dnia tegorocznego Open'era napisał już Maciek, dorzucę jednak do niej swoje trzy grosze. Wszak mniej więcej od połowy koncertu The Black Keys cieszyliśmy się tym wydarzeniem osobno (ja o tyle mniej, że się o niego trochę martwiłem; dlaczego, wyjaśnię za chwilę). Jechałem do Gdyni w dość surrealistycznej otoczce, ponieważ w drodze musiałem poradzić sobie z pewną misją z pracy z gatunku tych, których zazwyczaj nie wykonuję bez dostępu do laptopa, ale jak to mówią: "chcieć, to móc", tudzież "potrzeba matką wynalazków" :) Przy wejściu na teren festiwalu zaskoczył mnie nakaz oddania słuchawek do telefonu (?!), no ale cóż, oszczędziło się na czym innym, można wydać parę złotych na depozyt. W taki dzień nawet przydybanie przez ankieterki podczas trochę przedwczesnego wypróżniania plecaków ze słodyczy nie było w stanie popsuć nam humoru.

Nasz pierwszy środowy koncert w wykonaniu polskiego tria Eric Shove Them In His Pockets nie wywarł na mnie większego wrażenia. Żałuję, że nie udało się nam znaleźć czasu na wspominanych kilka razy na tym blogu Fair Weather Friends. Często mam problemy z wytłumaczeniem moim kolegom, że z racji obowiązków zawodowych nie jestem w stanie wpadać "przy okazji" na występy polskich gwiazdek indie, jednak Maciej był ukierunkowany na największe gwiazdy line-upu. Dlatego też nie znaleźliśmy czasu na Metronomy, którzy być może bardziej przekonaliby mnie do siebie w wersji live, niż studyjnej... Kogo więc widzieliśmy? Np. kochanych od lat przez polską publiczność, a wciąż mało mi znanych Interpol. Moją uwagę najbardziej zwracał przystojniak z gitarą - Daniel Kessler. Jedyny ze słynącej z elegancji grupy nawet nie poluźnił kołnierzyka w tym upale! Zdziwił mnie brak The Heinrich Maneuver w wyczerpującej setliście. Jak widać - czas na odrobienie zaległości.

Trudno mi napisać coś sensownego na temat pierwszego polskiego występu The Black Keys, ponieważ nie spodziewałem, że już wraz z pierwszymi taktami muzyki zostanę wciągnięty w "młyn", jakie do tej pory znałem tylko z OFF Festivalu (spoiler: w tym roku dzięki pomocy koleżanek i kolegów udało mi się je omijać). A może nawet intensywniejszy! Znając tylko dwa ostatnie albumy (uczciwie powiem, że to nie jest moja stylistyka), mogę oceniać występ jedynie po jego długości, a była ona najdłuższa ze wszystkich, które zaliczyłem 2 lipca. Po zakończeniu zasadniczego występu i krótkiej przerwie nastąpił jeszcze akustyczny epilog, ale wtedy starałem się już znaleźć dla siebie dobre miejsce po drugiej stronie terenu - pod namiotem. Fani gatunku na pewno mogli czuć się zadowoleni. Dan Auerbach powiedział o publiczności: "Open'er jest cztery razy mniejszy od Glastonbury, ale jest na nim dziesięć razy więcej energii". Na pewno był szczery, ponieważ po kilku godzinach poinformowano o przyszłorocznym koncercie duetu w Łodzi. Bardzo cieszy, że taki rozwój wypadków dotyczy coraz większej liczby wykonawców.

Jeszcze zanim nadszedł - jak dla mnie - gwóźdź programu, trafiłem na (dość długą) końcówkę występu sióstr Przybysz (Archeo) z Night Marks Trio. Dziewczyny znane przede wszystkim z projektu Sistars sprawiały sympatyczne wrażenie, ale tym razem zaprezentowały się w mocno hermetycznej elektronicznej odsłonie. Potem nastało długie oczekiwanie, po którym na scenie pojawiły się już wiele razy chwalone na tym blogu siostry Haim! Czy to był dobry koncert? Na pewno interesujący, z pewnością również inny niż oczekiwałem. W tym wypadku naprawdę warto byłoby sprawdzić zawczasu setlistę, zamiast oczekiwać na niespodzianki. Trio (plus perkusista) na żywo stara się udowodnić, że jest przede wszystkim inspirującym się R&B zespołem rockowym, a nie popowym. Dlatego zabrakło takich melodyjnych numerów, jak Days Are Gone czy Running When You Call My Name, zaś inne zabrzmiały w sposób dość odmienny od wersji studyjnej (np. Falling). Najbardziej "podobne do siebie" było chyba The Wire. Na żywo zdecydowanie najładniejsza jest Alana :), która zaprezentowała się w ekstrakrótkich szortach, ale Este mimo łatki najbardziej bojowej z tej trójki również jest sympatyczniejsza niż można było się spodziewać (aczkolwiek sławny bassface robi wrażenie...takie, jakie powinien). Nawet jeżeli wzmianka o poszukiwaniu polskiego męża to tylko kurtuazja (ciekawostka: na początku działalności grupy krążyły plotki, że Este jest lesbijką). O dziwo, najmniej charyzmy (i najmniej seksowny głos!) ma wokalistka - Danielle, która prawie nie odzywała się do widowni. Esencją występu było brzmiące bardzo plemienne improwizowane solo całej czwórki na bębnach.

Nie minęła nawet godzina i było już po imprezie. Nie czekając na bis, którego zresztą nie było, przemieściłem się pod główną scenę, którą zajęli inni moi muzyczni bohaterowie 2011 - Foster the People. Czuć, że wciąż mają duży sentyment do debiutu, ponieważ usłyszeliśmy jego większą część. Miało się wrażenie, że promocja Supermodel nie jest priorytetem. Mark Foster z lubością wokalnie "szynszylił", wprawiając wszystkich obecnych w wyborny nastrój. Przestało mieć znaczenie pytanie, czy to nie headliner powinien występować ostatni na scenie głównej i taki drugoligowy zespół powinien zamykać na niej dzień. Trudno powiedzieć, jakie będą dalsze losy tej kapeli. Powtórka z debiutu byłaby mile widziana, z drugiej strony w jednym z numerów zabrzmieli wręcz grunge'owo (było to chyba Are You What You Want To Be?). Czy w ogóle będzie dalszy ciąg i ile będziemy musieli na niego czekać? Mam nadzieję, że jeszcze usłyszymy o Kalifornijczykach, bo bez nich na muzycznym rynku byłoby szaro.

Całego i zdrowego Mavoya spotkałem dopiero na dworcu kolejowym. Pod względem kondycyjnym był to na pewno bardziej udany wypad niż w 2012 r., chociaż cóż mogłoby się równać z magicznym polskim debiutem Jessie Ware... (Pytanie nie jest retoryczne, odpowiedź znajdziecie prawdopodobnie w następnym wpisie). Oczywiście wyborowi dnia towarzyszyły pewne rozterki; kto nie chciałby zobaczyć na żywo Lykke Li albo Banks? Fascynujący musiał być również recital Jacka White'a, chociaż na początku lipca nie byłem jeszcze tego świadomy. Żal tylko, że za rok z powodu przeprowadzki do Warszawy  i zmiany trybu pracy na ściśle etatowy prawdopodobnie nie pojawi się na Babich Dołach. Chociaż, jeżeli coś mnie zachęci repertuarowo, może uczynię ku temu jakieś kroki. Aczkolwiek po tegorocznych przeżyciach chyba musiałby to być koncert Passion Pit (chociaż wciąż poluję też na The Big Pink i Friendly Fires). Druga część relacji - jeszcze w tym tygodniu!


Sunday, August 10, 2014

Wielka Brytania - złoto, srebro, platyna #25 (31. 01. 2014)

podwójnie platynowa płyta od 27.12. 2013

aktualności:

Rok 2014 zaczął się na dobre. Srebrną płytą stał się pierwszy album wydany po 1 stycznia: High Hopes Bruce'a Springsteena - dziesiąty listowy numer jeden Bossa, po którym nie ma już śladu w notowaniach (miał zresztą dość mieszane recenzje). Nie można tego powiedzieć o pierwszym singlowym przeboju roku - Rather Be Clean Bandit i Jess Glynne, który rozpoczął brytyjską Wiosnę Tańczących Inaczej (termin Kuby Wojewódzkiego, który skądinąd twierdzi, że nie słyszał o Clean Bandit i mu z tym dobrze - hmm). Teraz to jeszcze "tylko" srebrny singiel, ale stanie się hitem ponadprzeciętnego kalibru. Sporym zaskoczeniem był dla mnie pierwszy solowy srebrny singiel dla Jake'a Bugga za Lightning Bolt (26 miejsce na początku 2013), jednak najwyraźniej tak niska pozycja nie przeszkadza w dobrej sprzedaży, jeżeli popularność macierzystego albumu utrzymuje się przez dłuższy czas.

Echa wałkowanej na tysiące sposobów jesiennej rywalizacji między Katy Perry a Lady Gagą już ucichły. Czysto liczbowo wygrała ta pierwsza, jednak czasy, w których tłukła przebój za przebojem już się chyba skończyły. Z Prism udało jej się wylansować dwa, za to solidne. Gaga przymierza się do projektu w stylistyce retro, jednak ArtPop również pozostawił ślad w kronikach w postaci dwóch srebrnych singli: Applause (5 miejsce latem 2013) i tego nagrodzonego 31 I: Do What U Want w duecie z R. Kellym (9 pozycja jesienią 2013). Nowojorska wokalistka, która w dużej mierze wykreowała modę na zatrącającą o Euro-dance elektronikę w popie ma na koncie już pięć platynowych singli w Wlk. Brytanii: Just Dance z udziałem "zaginionego w akcji" Colby'ego O'Donnisa (3 tyg. na szczycie na początku 2009, 42 tyg. w top 75), Poker Face (również 3 tyg. panowania w pierwszej połowie 2009, 66 tyg. w top 75), Bad Romance (2 tygodnie na czele jesienią 2009, 47 tyg. w top 75), Telephone z Beyonce (numer 1 przez 2 tygodnie na przełomie 2009 i 2010, 40 tyg. w top 75) i Born This Way (3 lokata zimą 2011). Złoty status osiągnęły: Paparazzi (4 pozycja wiosną 2009), obdarzony wyjątkowo kontrowersyjnym teledyskiem Alejandro (7 wiosną 2010) i The Edge of Glory (6 wiosną 2011). Srebrnym zadowoliły się: Lovegame (19 w 2009), Judas (9 wiosną 2011) i Marry the Night (16 w 2011 - weryfikacja po uwzględnieniu streamingu 4 VII). Jak na artystkę o tak skandalizującym profilu wizualnym i "wymiatającą" w innych notowaniach, jej wkład w certyfikaty wideo jest na razie niewielki (złoto za The Monster Ball Tour z 2011).

archiwum

Ludovico Einaudi brzmi jak nazwisko maestro sprzed wieków i...jest w tym trochę racji. Mowa bowiem o kompozytorze muzyki nazywanej zazwyczaj poważną (w tym filmowej), chociaż nie stroniącym również od ukłonów w stronę popu, co na razie przysporzyło mu na Wyspach jedną złotą płytę (Echoes - The Einaudi Collection; 40 pozycja w 2003), a od 31 I także jedną srebrną (Islands - Essential Einaudi, 34 w 2011). Co ciekawe, jego pradziadek Luigi był drugim prezydentem w historii nowoczesnych Włoch.

rozmaitości:

- złota płyta dla składanki 90s Groove z maja 2012 (od Jamiroquai przez TLC po Olive)
- złota płyta dla składanki Kissstory z sierpnia 2013 z muzyką urban z przełomu wieków
- złote wideo dla broadwayowskiej wersji Shrek: The Musical z października 2013 (spektakl był wystawiany w Nowym Jorku w latach 2008-10)

Status Quo to w Polsce zespół jednego przeboju, zaś w Wlk. Brytanii prawdziwa instytucja - pub-rockowe dinozaury cenione na równi z Dire Straits. In the Army Now (2 miejsce jesienią 1986) to tylko jeden z 11 srebrnych singli kapeli, wśród których znajduje się m.in. ich jedyny numer jeden - Down Down z 1974. Ostatnie takie osiągnięcie zespołu to medley starych przebojów - Anniversary Waltz Part 1 (2 lokata w 1990), zaś jedyny złoty singiel - Rockin' All Over the World (3 pozycja w 1977). Weterani w ciągu trwającej ponad 40 lat kariery uzbierali 10 srebrnych i 20 złotych płyt. Wśród tych drugich znajdują się ich cztery numery jeden: Hello (jesień 1973), On the Level (dwa razy wiosną 1975), Blue for You (trzy razy wiosną 1976) i 1982 (tytuł to jednocześnie rok wydania). Nad ten średnio zachwycający podział wybiły się jedynie dwie składanki: platynowe 12 Gold Bars (3 w 1980, 48 tyg. w top 75) i podwójnie platynowe Rocking All Over the Years (2 jesienią 1990). Wideo akompaniujące innej składance: XS All Areas - The Greatest Hits z 2004 zdobyło platynowy status. A pretekstem do napisania tej notki była złota płyta dla nienotowanej z jakichś powodów na liście The Essential z 2001 (przynajmniej wg Amazonu).

Backstreet Boys to ciekawy przypadek z punktu widzenia muzycznego marketingu, ponieważ zanim zdobyli niekwestionowaną popularność w rodzinnych USA (dwie diamentowe płyty), wykuwali ją na rynku europejskim. W niektórych krajach, m.in. Polsce, stali się wręcz synonimem boysbandu. W Wlk. Brytanii nie zdetronizowali Take That i Boyzone, jednak również osiągnęli sporo sukcesów. Największym była podwójna platyna za Backstreet's Back (2 miejsce latem 1997, 44 tyg. w top 75), platyną pokryły się także Millennium (2 wiosną 1999, 56 tyg. w top 75) i Greatest Hits – Chapter One (5 w 2001). Eponimiczny debiut (12 w 1996) zdobył złoty status, w nowym stuleciu osiągnęły go też Black and Blue (13 w 2000) i Never Gone (11 w 2005). Kwintet bywa notowany w top 75 do dziś (In a World Like This latem 2013 zameldowało się na 16 pozycji). Udało się to również nieobecnej na liście składance The Very Best of Backstreet Boys z 2011, nagrodzonej przez BPI właśnie 31 I.

Backstreeci legitymują się w Wlk. Brytanii trzema złotymi singlami: Everybody (Backstreet's Back) (3 pozycja latem 1997), As Long As You Love Me (to samo miejsce jesienią tamtego roku) i I Want It That Way (szczyt wiosną 1999). Srebrem pokryły się: Quit Playing Games (with My Heart) (2 na początku 1997), All I Have to Give (2 zimą 1998) i hop-bęcowy megahit Show Me The Meaning Of Being Lonely (3 wczesną wiosną 2000). Listę sukcesów uzupełniają dwa platynowe (Backstreet Back Behind the Scenes z 1997 i akustyczny koncert z Kolonii A Night Out with the Backstreet Boys - 1998) i i trzy złote DVD.
Teraz cykl czeka dłuższa przerwa, ponieważ przyszedł czas na podzielenie się wrażeniami z letniego sezonu koncertowo-festiwalowego. Przydałoby się również uzupełnić w niektórych postach dane o certyfikatach za DVD (przynajmniej platynowych). Obiecuję także na przyszłość precyzyjniej podchodzić do pór roku (trzymać się kalendarzowych, a nie orientacyjnej pogody). W następnym odcinku pojawi się kolejny b. popularny w Polsce zespół, legendarny Kanadyjczyk, zaś dzięki kilku divom będzie filmowo: coś z Titanica, coś z Bonnie i Clyde...

Wednesday, July 23, 2014

Wielka Brytania - złoto, srebro, platyna #23 (17. 01. 2014)


aktualności:

Pierwsze tygodnie 2014 w Wielkiej Brytanii i na całym świecie upłynęły pod znakiem chyba nieuniknionego na jakimś etapie ich karier duetu Pitbulla i Ke$hy Timber, którego sukces również był przesądzony, ponieważ wpisywał się nurt odświeżania kowbojskich potańcówek zapoczątkowany przez Wake Me Up Aviiciego. 17 I został on srebrnym singlem, podobnie jak wtedy aktualny przebój Calvina Harrisa Under Control (numer 1 w grudniu), przy którym pomagali mu szwedzki DJ Alesso i duet Hurts, a przynajmniej jego wokalista (mam nadzieję, że ktoś będzie go jeszcze stąd kojarzył, kiedy manchesterczycy wydadzą nowy album...). Można było już jednak wyczuć w powietrzu "garażową wiosnę", a jednym z jej zwiastunów był srebrny singiel dla producenta drum'n'bass Wilkinsona za Afterglow (8 miejsce jesienią 2013). Nie mogło się też obyć bez kolejnego certyfikatu dla Ellie Goulding - tym razem złotego singla za How Long Will I Love You.

17 I BPI miała po raz ostatni do czynienia z kolejnym głośnym albumem jesieni - debiutem Lorde Pure Heroine (4 pozycja w listopadzie, 36 tygodni w top 75, w tej chwili przebywa w ostatniej "ćwiartce" top 100), który pokrył się wtedy złotem. Powrócił także "kącik cięższych brzmień", a to dzięki lubianej także w Polsce formacji metalcore Bring Me The Horizon. Czwarta, a pierwsza srebrna płyta Sempiternal (3 wiosną 2013) to zdecydowanie ich największy sukces. Poprzednia nosiła nietypowy tytuł There Is a Hell, Believe Me I've Seen It. There Is a Heaven, Let's Keep It a Secret.

archiwum:

Część archiwalna odcinka tym razem znowu została zdominowana przez hip-hop i R&B. Drugi pośmiertny złoty singiel uzyskał legendarny raper 2Pac. Po raz pierwszy udało się to opiekunom jego spuścizny z Ghetto Gospel, w którym słychać również głos Eltona Johna (3 tygodnie prowadzenia na liście latem 2005), do którego dołączył teraz jeden z największych szlagierów w historii popularnego Hop-Bęca - Changes (3 lokata na początku 1999). Zaczerpnięty z The Way It Is Bruce'a Hornsby'ego & The Range refren śpiewa w nim niejaki Talent. Już dwunasty singlowy certyfikat otrzymali odebrali Black Eyed Peas - tym razem "srebro" za Don't Stop the Party (17 pozycja wiosną 2011).

Początek mojego zainteresowania muzyką pop zbiegł się z początkiem kariery Alicii Keys, która już od ponad dekady służy za wzór soulowej wokalnej klasy na szczytach list przebojów. 17 I złoty status uzyskał jej mocno ograny także w Polsce singiel No One (6 pozycja jesienią 2007), co jest jej największym solowym sukcesem po platynowym Empire State of Mind, Part II (4 zimą 2009, 41 tygodni w top 75). Ten sam status zdobyła "pierwsza część" tej piosenki wydana pod egidą Jaya-Z. Najwyżej notowany solowy utwór artystki na UK Charts Fallin' (3 miejsce jesienią 2001) to wciąż tylko srebrny singiel, podobnie jak bondowski duet z Jackiem White Another Way to Die (9 jesienią 2008), Doesn't Mean Anything (8 zimą 2009), Try Sleeping with a Broken Heart (7 wiosną 2010) i Girl on Fire (5 zimą 2012). Un-Thinkable (I'm Ready) mimo świetnego wyniku na Billboard Hot R&B/Hip-Hop niestety nie było nawet w pierwszej setce...

Album The Element of Freedom, z którego pochodzi większość tych przebojów (2 tygodnie na szczycie, 55 tygodni w top 75 od grudnia 2009) trzykrotnie pokrył się platyną w Zjednoczonym Królestwie, tak samo jak debiut Songs in A Minor (6 lokata jesienią 2001, 79 tygodni w top 75). Do platyny dobrnęły The Diary of Alicia Keys (13 w 2003) i As I Am (11 w 2007). Ostatni studyjny krążek Girl on Fire (15 w 2012) poprzestał na złocie. Zbyt wiele eksperymentów z brzmieniem?

Mimo że sporej części obserwatorów popkultury się już kojarzył głównie z pobicia Rihanny, Chris Brown notuje kolejne sukcesy. W Wielkiej Brytanii jego najlepiej sprzedającą się płytą pozostaje platynowe Exclusive (3 pozycja jesienią 2007, 48 tygodni w top 75), jednak dopiero 4,5 roku później trafił on na sam szczyt tamtejszego zestawienia z Fortune, które 17 stycznia pokryło się złotem, dorównując imiennemu debiutowi (29 lokata w 2006) i F.A.M.E. (10 w 2011). Niewypałem okazało się jedynie Graffiti - 55 miejsce w 2009 i srebrna płyta (w USA był to numer 7).

Spoza czarnych brzmień powody do radości miała 17 I jedna z najzadziorniejszych brytyjskich piosenkarek tego stulecia Kate Nash, której przyznano złoty singiel za największy przebój Foundations (2 miejsce latem 2007, może byłoby lepiej gdyby nie Umbrella ;) Album Made of Bricks, z którego pochodzi, pokrył się platyną (szczyt w sierpniu 2007, 43 tygodnie w top 75). Kolejny My Best Friend Is You mimo lokaty w pierwszej dziesiątce po 3 tygodniach zniknął z notowań, po czym "niedzielni" fani popu już sobie nie przypomnieli o Kate, która jednak niezrażona nagrywa do dziś.

rozmaitości:

- potrójnie platynowe wideo dla filmu The Last Waltz - zapisu pożegnalnego koncertu grupy The Band w Dzień Dziękczynienia 1976, podczas którego zagrali również m.in. Bob Dylan, Ringo Starr, Neil Young i Joni Mitchell
- złote wideo dla JLS za Goodbye: The Greatest Hits Tour z grudnia 2013. To czwarte wyróżnione przez BPI DVD boysbandu, z czego dwa uzyskały platynowy status: dokument Eyes Wide Open z 2011 (pierwszy film w 3D firmowany przez brytyjskiego wykonawcę) i Only Tonight - Live from London (2010).
- platynowa płyta dla składanki Now That's What I Call Reggae z czerwca 2012, na której zmieścili się nawet Blue Lagoon i The Police (!)


W następnym odcinku: najpopularniejszy zespół wszech czasów, najpopularniejszy zespół wszech czasów rodem z Australii (dla ułatwienia dodam, że The Bee Gees tak naprawdę byli z Manchesteru...), parę słów o singlach najpopularniejszego zespołu roku 2013 i największy bestseller brytyjskiego rynku muzycznego od czasu Adele.

Monday, July 21, 2014

Wielka Brytania - złoto, srebro, platyna #22 (10. 01. 2014)

podwójnie platynowa płyta od 27 XII 2013

10 I brytyjski rynek muzyczny był pogrążony w letargu. Trwał zwycięski marsz Happy Pharrella Williamsa (złoty singiel) i popularność Jasona Derulo (srebrny singiel za Trumpets). Swój pierwszy solowy sukces z punktu widzenia BPI odniósł towarzyszący mu w Talk Dirty raper 2 Chainz. Mowa o srebrnym singlu za We Own It (Fast & Furious) (6 miejsce wiosną 2013) ze ścieżki dźwiękowej do szóstej części tej filmowej serii. To już kolejny (i nie ostatni) wspominany w tym cyklu singiel z udziałem Wiz Khalifa, nadmienię więc, że jedynym jego prawdziwie solowym przebojem w Wielkiej Brytanii było Black & Yellow (5 pozycja wiosną 2011 i srebro). Platynowy status uzyskała już kilkakrotnie wspominana składanka BBC Radio 1's Live Lounge 2013. Wreszcie srebrną płytą stało się The Diving Board Eltona Johna (3 miejsce jesienią 2013), o dziwo poprawiając wynik niescertyfikowanego do tej pory numeru jeden z 2012 - przygotowanego wspólnie z duetem Pnau Good Morning to the Night.

podwójnie platynowy singiel od 3 I 2014

W następnym odcinku najwięcej uwagi poświęcę amerykańskiej wokalistce, która niedawno zaśpiewała na potrzeby filmu o popularny, superbohaterze :)

Sunday, July 20, 2014

Wielka Brytania - złoto, srebro, platyna #21 (03. 01. 2014)


aktualności


Początek roku to okres, w którym jeszcze coś się kończy, ale jeszcze nic się nie zaczyna. Widać to choćby po tym, że tylko jeden z certyfikatów BPI przyznanych 3 I znalazł kontynuację w kolejnych miesiącach - srebrna płyta dla Jasona Derulo za ostatni album Tattoos. Był to dobry tydzień dla wykonawców z kręgów indie. Przede wszystkim złotym pokrył się najbardziej ekscentryczny i po prostu najciekawszy płytowy numer jeden brytyjskiej jesieni - wydany w listopadzie Reflektor Arcade Fire. Być może festiwalowy sezon pomoże Kanadyjczykom podtrzymać passę czterech z rzędu platynowych płyt, którą stworzyły: Funeral (33 miejsce w 2005), Neon Bible (9 w 2007) i The Suburbs (szczyt w sierpniu 2010). Wysoko ustawioną poprzeczkę mają też Vampire Weekend, których imienny debiut (15 pozycja w 2008, 39 tygodni w top 75, jeszcze więcej pod koniec setki) zdążył się już pokryć platyną, a Contra (3 lokata na początku 2010) - srebrem i na razie na tym "poziomie" pozostają Modern Vampires of the City (takie samo miejsce wiosną 2013). Duży sukces brooklyńczyków to srebrny singiel za A Punk mimo zaledwie 55(!) miejsca na liście w 2008.

Dla The National szczytem pozostaje złota płyta za High Violet (5 pozycja wiosną 2010), który miałem kiedyś opisać jako idealny akompaniament rzucania pracy, ale od tego czasu trochę mi się zmieniły gusta i pomysł upadł (aczkolwiek może kiedyś zrealizuję mój inny pomysł z tego okresu, czyli post o Two Door Cinema Club - Tourist History poznałem chyba tego samego dnia). O "srebrze" dla Boxer (57 w 2007) już wspominałem, Trouble Will Find Me (3 lokata w czerwcu 2013) to na razie ten sam "rozmiar kapelusza". Inny ceniony przez polskich fanów indie skład - Nick Cave & the Bad Seeds otrzymał 3 I swoją ósmą nagrodę od BPI: srebro za Push the Sky Away (3 miejsce w marcu). Pod względem pozycji na liście to największy sukces australijskich weteranów; poprawili wynik poprzedniego dzieła Dig!!! Lazarus Dig!!! (4 w 2008), które ma już złoty status, podobnie jak The Best Of (11 w 1998) i kultowe Murder Ballads (8 w 1996). Największy solowy sukces Cave'a to oczywiście Where The Wild Roses Grow z Kylie Minogue (11 lokata w 1995). Być może nowe przepisy pomogą mu zdobyć certyfikat.

Przynajmniej na razie (nie mam wątpliwości, że wciąż są to popularne utwory w serwisach streamingowych) żegnamy się z dwoma wakacyjnymi hitami. Wake Me Up (3 tygodnie na szczycie, okrągły rok w top 75!) Aviciiego i Aloe Blacca osiągnęło status podwójnej platyny, a Burn Ellie Goulding (również 3 tygodnie prowadzenia) - platyny, jako drugi jej singiel po Your Song, ale nie ostatni. Wiosenny przebój Duke Dumonta z wokalnym udziałem A*M*E i MNEK-a (2 tygodnie na czele UK Charts) Need U (100 Percent) osiągnął złoty status i to też nie był koniec sukcesów tego producenta, czego są świadomi nawet słuchacze RMF-u :D

Niby zadaniem każdego boysbandu jest poprawianie humoru fanom popu, jednak jakoś tak wyszło, że nawet mimo dość populistycznego charakteru tych środków rozśmieszania w moim przypadku z tych powstałych w ostatnich latach udało się to praktycznie tylko The Wanted :) Akurat 3 I srebrny status uzyskał ich wyjątkowo "śmiechowy" singiel Walks Like Rihanna (4 miejsce latem 2013), co było już ich piątym takim sukcesem. Wcześniej osiągnęły go ich trzy numery 2 - Heart Vacancy (jesień 2010), Lightning (jesień 2011) i Chasing the Sun (lato 2012) oraz Gold Forever (3 pozycja wiosną 2011). Złotem pokryło się debiutanckie All Time Low (szczyt latem 2010), a platyną już po dołączeniu danych ze streamingu - Glad You Came (2 tygodnie prowadzenia latem 2011). Nieco dziwi brak w tym gronie I Found You (3 jesienią 2012). Platynowe są również dwa albumy chłopaków: The Wanted (4 w 2010, 44 tygodnie w top 75) i Battleground (5 w 2011). Trudno powiedzieć, czy certyfikatu doczeka się Word of Mouth (9 jesienią 2013), którego słaba sprzedaż przyspieszyła zawieszenie działalności przez grupę.

Znana wokalistka w coverze przeboju sprzed kilku lat - wydaje się to, że to gotowa recepta na przebój. Jak się okazuje także, jeżeli piosenkarka wraca z płytą po pięciu latach przerwy, a wykonawcy oryginału mają już najlepsze lata za sobą. Lily Allen i jej złotemu coverowi Somewhere Only We Know (3 tygodnie na szczycie pod koniec 2013) na pewno pomogło wykorzystanie w reklamie sieci handlowej John Lewis. Wcześniej artystka odebrała dwa złote single za swoje numery 1: Smile z lata 2006 i The Fear z zimy 2009 (miesiąc na prowadzeniu!) oraz srebrny za Not Fair (5 lokata wiosną 2009) plus srebrny występ u boku Professora Greena. Nieco zdziwił mnie brak w tym towarzystwie promowanego także w "hipsterskich" polskich stacjach LDN (6 jesienią 2006).

Z polskiego punktu widzenia może wydawać się to nieco dziwne, jednak dopiero 3 I Agnetha Fältskog odniosła swój największy sukces na brytyjskim rynku z punktu widzenia BPI. Niemniej jednak błyszczący złotem A to również jej najwyżej notowany w karierze album w tym kraju (6 miejsce w maju). Zauważony został również jej "srebrny" zbiór coverów My Colouring Book (12 lokata w 2004). W pierwszej fazie solowej kariery największy sukcesem damy szwedzkiej piosenki było 18 miejsce krążka Wrap Your Arms Around Me w 1983, także na liście singli (konkretnie na 11 pozycji) znalazła się ona w Top 40 dopiero w 2004  z If I Thought You'd Ever Change Your Mind (oryginał - Cilla Black).

archiwum

Olbrzymi i dość dla mnie niespodziewany sukces odniósł Olly Murs, który osiągnął rzadką w ostatnich latach sztukę: bez radykalnej zmiany stylu z każdym albumem zamiast się wypalać odnosił coraz większe sukcesy. Imienny album wokalisty, który zaczynał w 2009 r. w X Factorze (ale go nie wygrał dwa razy, co zwiększa rangę jego sukcesów) dwa razy pokrył się platyną (2 miejsce w grudniu 2010, 64 tygodnie w top 75), In Case You Didn't Know - już trzy razy (szczyt dokładnie rok później, 72 tygodnie w top 75), a Right Place Right Time (2 tygodnie prowadzenia na koniec 2012, 70 tygodni w top 75) dzięki małej pomocy reedycji dość zdecydowanie przekroczyło magiczny milion (poczwórna platyna). Czy to szczyt możliwości? Prawdopodobnie tak, choć przykład np. Paolo Nutiniego pokazuje, że pisana przez duże K kariera solisty nie musi być efemeryczna.

W temacie singli grzeczny chłopiec z Witham był wyjątkowo zaniedbywany przez swoją wytwórnię, ponieważ dopiero 22 VII 2013 w ramach potężnej "urawniłowki" odebrał wszystkie należne mu nagrody, a było ich sporo: platynowe single za Heart Skips a Beat z Rizzle Kicks (numer jeden jesienią 2011), Dance with Me Tonight (ten sam wynik 3 miesiące później) i Troublemaker z Flo Ridą (2 tygodnie prowadzenia pod koniec 2012), złote za debiutancki Please Don't Let Me Go (szczyt jesienią 2010), Thinking of Me (4 zimą 2010) i Dear' Darlin (5 wiosną 2013, rekordowy na razie staż 30 tygodni).

Na przykładzie Maroon 5 można prześledzić, jak z biegiem lat sprzedaż singli stała się ważniejszym wykładnikiem sukcesu w muzyce pop niż nakład albumów. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że Kalifornijczycy nie pobiją już 6-krotnie platynowego sukcesu Songs about Jane (od stycznia 2004 73 tygodnie w top 75, tydzień na szczycie), aczkolwiek ich kolejne studyjne krążki uzyskiwały solidny platynowy wynik i ponad półroczne staże w czołówce. Były to It Won't Be Soon Before Long (2 tygodnie na "pole position" latem 2007), Hands All Over (6 w 2010) i Overexposed (2 latem 2012). Jedynie słabiej promowane wydawnictwo 1.22.03.Acoustic (58 w 2005) uciułało srebro.

Tymczasem największy singlowy sukces grupy - podwójnie platynowy Moves Like Jagger, gdzie połączyli siły z Christiną Aguilerą (to też jej największy hit pod względem sprzedaży, o czym pisałem w odc. 2) nadszedł dopiero latem 2011 (2 miejsce, rok w top 75). Wcześniej srebrny status uzyskały This Love (3 pozycja wiosną 2004) i She Will Be Loved (4 jesienią tego roku), a później: Payphone z Wiz Khalifą - platynowy (dwa tygodnie na szczycie latem 2012), a 3 I One More Night - złoty (8 pozycja jesienią 2012). Jak widać, żywione przez krytykę obawy, że Maroon 5 skończy się na dwóch albumach nie były przesadzone, ponieważ Makes Me Wonder mimo dobrej lokaty (2 wiosną 2007) do dziś nie ma certyfikatu. Dodam, że ogrywane przez RMF Daylight dotarło na Wyspach tylko do 63 miejsca, a Love Somebody w ogóle nie zmieściło się w setce.

W najbliższych latach pewnie zrodzi się mit, że światowe sukcesy Taylor Swift rozpoczęły się wraz z porzuceniem przez nią country-popu na platynowej płycie Red (szczyt notowań jesienią 2012, 56 tygodni w top 75). Na pewno nowy wizerunek jej nie zaszkodził (chociaż akurat ja z tego powodu całkowicie przestałem się interesować jej karierą), jednak już wcześniej była w dość opornej na takie dźwięki Wielkiej Brytanii rozpoznawana, głównie dzięki platynowemu singlowi Love Story (2 miejsce zimą 2009). Z tego okresu działalności srebrny status uzyskało 3 I You Belong with Me (30 pozycja latem 2009). Ostatni album przyniósł aż dwa platynowe hity: zweryfikowany tak już po dołączeniu streamingu We Are Never Ever Getting Back Together (4 lokata jesienią 2009) i I Knew You Were Trouble (2 miesiąc później) oraz srebrne 22 (9 wiosną 2013) i Everything Has Changed (7 latem 2013) w duecie z Edem Sheeranem. Wzrost popularności wzmógł również zainteresowanie poprzednimi krążkami. Imienny debiut (81 lokata w 2006) i Speak Now (6 w 2010) to dziś złote płyty, a Fearless (5 w 2009, 50 tygodni w top 75) - platynowa.

Phil Collins jest dla wielu przykładem, że była taka era w historii muzyki pop, kiedy jeszcze wygląd muzyka nie był ważny, a liczył się tylko talent. W rzeczywistości początek jego kariery solowej tylko nieznacznie wyprzedził pojawienie się MTV i być może rzeczywiście zakochanemu w soulu balladziście, który nie byłby perkusistą Genesis trudniej byłoby się przebić.. Zamiast dywagować przyjrzyjmy się jednak osiągnięciom tego wykonawcy. Pretekstem do wzmianki o nim było zdobycie statusu 6-krotnej platyny przez wciąż najbardziej znaną składankę jego przebojów: Hits (numer jeden jesienią 1998, 59 tygodni w top 75), aczkolwiek względnymi sukcesami były również The Platinum Collection (4 pozycja w 2004, nomen omen platyna) i Love Songs (7 w 2004, podwójna platyna). Względnym dlatego, że wcześniej odnosił olbrzymie sukcesy ze swoim oryginalnym materiałem (i dość licznymi coverami):
- ośmiokrotna platyna: But Seriously (aż 15 tygodni na szczycie na przełomie 1989 i 1990, 72 tygodnie w top 75),
- sześciokrotna platyna: No Jacket Required (5 tygodni na prowadzeniu w 1985, 176 tygodni w top 75),
- pięciokrotna platyna: Face Value (3 tygodnie na szczycie w 1981, 274 tygodnie w top 75),
- poczwórna platyna: Serious Hits Live (2 miejsce jesienią 1990, 50 tygodni w top 75),
- potrójna platyna: Hello, I Must Be Going (2 pozycja w 1982, 163 tygodnie w top 75)
- podwójna platyna: Both Sides of the Story (numer jeden jesienią 1993)

Do tego dodajmy trzy złote (Going Back pojawiło się na szczycie jesienią 2010) płyty w dalszej części kariery. Z 4 złotych i 5 srebrnych singli Collinsa prawie wszystkie były także przebojami w Polsce, W kolejności chronologicznej to: In the Air Tonight (2 w 1981), You Can't Hurry Love (2 tygodnie prowadzenia na koniec 1982), Against All Odds (Take a Look at Me Now) (2 wiosną 1984) oraz Easy Lover - duet z Philipem Baileyem znanym z Earth, Wind & Fire (miesiąc na szczycie wiosną 1985). Nieco gorzej poradziły sobie One More Night (4 lokata w 1985), Separate Lives (duet z Marylin Martin z filmu Białe noce, również 4 w 1985), A Groovy Kind of Love (dwa tygodnie "na tronie" jesienią 1988), Two Hearts (6 w 1988) i Another Day in Paradise (2 w 1989). Wbrew wrażeniu sprawianemu przez polski airplay sukcesy piosenkarza były więc niemal ograniczone do jednej dekady, jednak wykorzystał ją do maksimum (pamiętajmy też o kilku hitach Genesis z tego okresu). Całości dyskografii dopełniała platynowe wideo Finally... The First Farewell Tour z 2004.

Często zapomina się, że solistki nigdy nie były szczególnie mocną stroną brytyjskiego rynku muzycznego. Wbrew powszechnemu przekonaniu o mizoginii tego przemysłu lepiej radziły sobie w rankingach popularności formy wypowiedzi uważanej za bardziej wyrafinowaną, czyli albumów (Kate Bush, Alison Moyet, Annie Lennox). O singlowej mizerii pod tym względem pewnie będzie okazja wspomnieć przy okazji omawiania osiągnięć Rity Ora. Nie oznacza to oczywiście, że w tym kraju nie rodziły się piosenkarki, których warto posłuchać. Wielu znawców twierdzi, że pierwszą była Dusty Springfield, która niestety nie doczekała większości swoich nagród BPI, ponieważ zmarła 2 marca 1999 na raka piersi. Nie dożyła m.in. swojego pierwszego certyfikatu za singiel - srebra dla Son Of A Preacher Man (9 miejsce w 1968, powroty w 2012 i wiosną 2013). W 1966 r. doprowadziła na szczyt utwór You Don't Have to Say You Love Me. W kategorii płyt paradoksalnie podwójnie platynowy status osiągnęła jedynie The Hits Collection z 1997, która prawdopodobnie nie była notowana na liście (być może ze względu na zniżkową cenę). Do platyny dociągnął też The Best Of (14 pozycja w 1998). Dwie inne płyty z biegiem lat stały się złote, a pięć srebrne, wśród nich ceniona przez koneserów, ale w swoim czasie praktycznie niezauważona Dusty in Memphis z 1969 i stworzona przy współpracy z Pet Shop Boys Reputation (18 w 1990).

W kąciku remanentów R&B tym razem gości jedna z grup Teddy'ego Rileya - BLACKstreet ze swoim sztandarowym hitem No Diggity, dzięki któremu również Wielka Brytania usłyszała o Dr Dre. Mimo, że ich 3 utwory w kolejnych latach zawędrowały jeszcze wyżej, to tylko ten przypomniany niedawno przez Cheta Fakera utwór (9 pozycja w 1996) uzyskał złoty status. Zespół ma też na koncie dwie srebrne płyty - za BLACKstreet (35 w 1994) i Another Level (26 w 1996 i...tyle samo tygodni w top 75).

rozmaitości

Tym razem tylko jeden punkt: platynowe wideo dla One Direction za film All for One z 2012.


W następnym odcinku: chwila oddechu - radość w rytmie trąbek.

Saturday, July 12, 2014

Wielka Brytania - złoto, srebro, platyna #20 (27.12. 2013)


Jak mawiali bohaterowie mocnego meksykańskiego filmu Amores perros: "Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu o swych planach". Kiedy dostrzegałem już światełko w tunelu, czyli zakończenie opisu najbardziej pracowitego dla rynku muzycznego fragmentu roku, BPI postanowiła pójść w ślady Official Charts Company i uwzględniać streaming przy przyznawaniu certyfikatów dla singli. Zaowocowało to 86 nagrodami datowanymi na 4 lipca (nie licząc dziesięciu niezwiązanych z reformą). Aby ten odcinek cyklu nie był tak monstrualny, jak może się w tej chwili wydawać, będę przy każdej nadarzającej się okazji (pierwsza nadarza się już teraz) spoilerował nagrody z tej grupy - jednak prawdopodobnie tylko przyznane 4 lipca, ponieważ pewnie w następnych tygodniach liczba beneficjantów nowych przepisów się ustabilizuje. Na razie mogę powiedzieć, że są wśród nich utwory utrzymane w bardzo różnych stylach - od typowych "novelty hits" do przyjaznego radiu indie. O szansach kilku z nich na certyfikat wspominałem już na blogu. 

Wbrew pozorom, trudno uznać, że nowe przepisy faworyzują single w stosunku do płyt długogrających. Jak łatwo wywnioskować z lektury dotychczasowych wpisów na ten temat, bardzo duża część albumów, które w latach 2000-2010 dotarła do top 50 sprzedaży, osiągnęły przynajmniej srebrny, a często złoty status. W tym samym czasie właściwie tylko single z pierwszego miejsca UK Charts mogły być w miarę pewne "srebra". Dopiero upowszechnienie się sprzedaży cyfrowej obniżyło granicę "tolerancji" do 15, a w niektórych przypadkach nawet niższego miejsca (oczywiście przy odpowiednio długim stażu i często po upływie kilku lat od premiery). W tej chwili nie wydaje się, aby uwzględnianie streamingu sprowokowało zalew laurów dla przypadkowych utworów - tym bardziej, że przecież jednocześnie zmieniono zasady kompilacji listy przebojów, gdzie również nie doszło do gwałtownych zmian. Skądinąd OCC zapowiada prace nad metodą podsumowywania streamingu albumów, aczkolwiek wydaje mi się to mało realne.

aktualności:

Najkrócej mówiąc 27 XII nagrody od BPI otrzymali znaczący gracze drugiego półrocza 2013, którzy nie załapali się na nie tydzień wcześniej (oczywiście pamiętam o maruderach nagrodzonych 3 I 2014). M.in. wtedy pierwszy raz na honorowej liście pojawił się hit/zmora wielu następnych miesięcy - Happy Pharrella Williamsa. Wtedy dla mnie był to jeszcze niepozorny numer ze ścieżki dźwiękowej filmu Minionki rozrabiają (Despicable Me 2) i listy Mavoya, któremu wróżyłem przyćmienie przez Get Lucky i Blurred Lines. Co do tego przeboju - podwójnie platynowy singiel (48 tygodni w top 75) i złota płyta dla Robina Thicke za album pod tym samym tytułem (numer 1 latem 2013) prawdopodobnie zostaną jego jedynymi suwenirami od BPI, ponieważ świat obiegły właśnie informacje o katastrofalnych wynikach sprzedaży nowego krążka Paula. Nie dziwią mnie one, ponieważ to małe przystępne wydawnictwo w klimatach zbliżonych do MTV Unplugged, jednak nie podoba mi się taka medialna nagonka. Jeżeli komuś nie podobała się popularność Blurred Lines, wystarczyło nie słuchać radia... W USA w 2007 r. platynowy status uzyskała płyta The Evolution of Robin Thicke i singiel Lost Without U (na Wyspach odpowiednio 30 i 11 pozycja).

Wśród nagrodzonych 27 XII znalazły się takie tuzy, jak Ellie Goulding (podwójnie platynowa płyta za Halcyon), Avicii (srebrny singiel za Hey Brother) i Lorde (srebrna płyta za Pure Heroine). Do grona złotych płyt dołączyły m.in. nieco niespodziewany październikowy numer jeden - Days Are Gone Haim (na razie 35 tygodni w top 75, ale ze względu na trwający sezon festiwalowy są szanse na polepszenie tego wyniku), eklektyczne Save Rock and Roll Fall Out Boy (2 lokata wiosną 2013) i Best Of Keane (numer 10 w listopadzie). Wśród srebrnych pojawiła się przedłużając trwającą od lat passę Delta Machine Depeche Mode (2 miejsce w kwietniu 2013).

Aż trzy certyfikaty otrzymali 27 XII członkowie One Direction - dwa za albumy i jeden za wideo. Podwójna platyna za Midnight Memories (2 tygodnie na szczycie w grudniu, na razie 32 tygodnie w top 75) oraz potrójna za Take Me Home (1 miejsce pod koniec 2012, 71 tygodni w top 75) i wcześniej za Up All Night (2 w 2011, 120 tygodni w top 75) to oczywiście wyśmienite wyniki, jednak nie da się ukryć, że ojczyzna wcale nie stanowi szczególnie ważnego komponentu światowego sukcesu boysbandu. Nawet bowiem jeżeli któraś z tych płyt przekroczyła milionowy nakład, krążki niektórych brytyjskich solistów zrobiły to w ostatnich latach w bardziej spektakularny sposób i nie myślę tu tylko o Adele. Więcej na ten temat już w następnym odcinku.

Po raz pierwszy wśród scertyfikowanych znalazła się zwyciężczyni ostatniej edycji X Factora Sam Bailey, jednak jej cover Skyscraper Demi Lovato, mimo pierwszego miejsca na liście sprzedaży nie powtórzył wyniku wielu poprzedników i poprzestał na srebrze. Nie mogło być inaczej, skoro utrzymał się w top 75 tylko 7 tygodni. To niewiele w porównaniu z osiągnięciami również nagrodzonej 27 XII Leony Lewis. Mimo zaledwie 13 miejsca na UK Charts jej ostatni album Christmas with Love rozszedł się w złotym nakładzie, co stanowi powrót do formy po komentowanym podobnie jak dziś Paula, ale mimo wszystko srebrnym Glassheart (3 miejsce jesienią 2012). Wcześniej 10-krotnie platynowy Spirit spędził na przełomie 2007 i 2008 dwa miesiące na prowadzeniu listy (93 tygodnie w top 75), a Echo pokryło się podwójną platyną (szczyt w listopadzie 2009). Zwyciężczyni trzeciej edycji X-Factora w 2006 ma na koncie trzy platynowe single: A Moment Like This (miesiąc na szczycie na przełomie 2006 i 2007), Bleeding Love (trudno wyobrażalne dziś 7 tygodni prowadzenia na koniec 2007, ponad milionowy nakład) i Run (2 tyg. na czele w grudniu 2008) oraz dwa srebrne: Better in Time/Footprints in the Sand (wicelider wiosną 2008) i Happy (taka sama pozycja półtorej roku później). Żadnemu z czterech pozostałych singli artystki, które dotarły do top 10, nie udało się uzyskać certyfikatu i szanse, że pomoże im streaming są chyba niewielkie.

John Newman pozostaje z punktu widzenia BPI gwiazdą jednego solowego przeboju, za to dużo dużego - Love Me Again 27 XII pokryło się platyną (singlowy numer jeden w lipcu 2013, na razie 39 tygodni w top 75). Klasycznym one-hit wonderem pozostaje w Wlk. Brytanii amerykański zespół Awolnation, którego "srebrne" Sail pojawiło się na UK Charts w październiku 2013 i dotarło do 17 pozycji, aczkolwiek kariera tego moim zdaniem całkowicie niemelodyjnego utworu miała już tyle zakrętów, że nie można wykluczyć osiągnięcia przez niego jeszcze większego sukcesu.

Trwało doroczne "pięć minut" muzyki (głównie) dla starszych pań "z klasą". Tym razem przyszła pora na nagrodzenie absolutnie czołowych przedstawicieli tej  rynkowej niszy. Męski zespół wokalny Il Divo jeszcze nie zszedł poniżej złotej płyty i A Musical Affair (5 miejsce w grudniu) nie była wyjątkiem. Ten krążek podtrzymał passę, której elementami były Wicked Game (6 pozycja w 2011) i The Greatest Hits (17 w 2012). Wcześniej międzynarodowa grupa osiągała jeszcze większe sukcesy: 5-krotną platynę za Il Divo (szczyt notowań jesienią 2004, 40 tygodni w top 75), potrójną za Ancora (taki sam wynik w 2005), podwójną za Siempre (2 w 2006) i platynę za The Promise (1 w 2008).

Sporym gronem fanów nadal cieszy się zwyciężczyni trzeciej edycji wyspiarskiego "Mam talent" Susan Boyle. Jej ścieżka albumowej kariery przypomina losy Il Divo, z tym, że przyszło jej spadać z jeszcze wyższego konia: aż 7-krotnej platyny za płytowy przebój końca 2009 - I Dreamed a Dream. Potem przyszedł czas na kolejne zimowe numery jeden - podwójnie platynowy The Gift (2010) i platynowy Someone to Watch Over Me (2011) oraz dwie złote płyty - Standing Ovation: The Greatest Songs from the Stage (5 pozycja w 2012) i zawierająca kontrowersyjny "duet" z Elvisem Presleyem Home for Christmas (9 w 2013). Czyżby w tym roku szykowała się banicja z pierwszej dziesiątki?

Pozostając jeszcze przy finalistach talent shows - na początku tego roku OCC próbowało przekonać Rebeccę Ferguson (2 miejsce w X Factorze w 2010), że wbrew swoim skargom w mediach ma trzy przeboje. BPI by się nie udało, ponieważ wokalistka nie ma na razie w dorobku nawet jednego srebrnego singla, za to może się pochwalić już sporymi sukcesami płytowymi. Do podwójnej platyny za Heaven (3 lokata w 2011, 41 tygodni w top 75) dorzuciła teraz złoto za Freedom (6 w grudniu).

Michael Bublé to już więcej niż muzyka dla babć. To jedna z największych gwiazd światowej wokalistyki ostatnich lat. O jego pozycji świadczy fakt, że dopiero czwarty studyjny album - 10-krotnie platynowy Crazy Love stał się prawdziwym pogromcą list przebojów (tylko tydzień na szczycie w Wlk. Brytanii jesienią 2009, ale 156 tygodni w top 75 - czwarty najlepszy wynik w XXI wieku, rekord stulecia w kategorii "solista"). Oczywiście, już wcześniejsze jego dokonania notowały godne pozazdroszczenia rezultaty - Michael Bublé (6 pozycja w 2003) do tej pory uzyskał podwójnie platynowy status (jego świąteczna edycja - srebrny), It's Time (4 na początku 2005, 44 tygodnie w top 75) i Call Me Irresponsible (2 w 2007, znów 44 tygodnie w top 75) - platynowy, Come Fly with Me (52 w 2004) i Caught in the Act (25 w 2006) - złoty, Meets Madison Square Garden (22 w 2009) - srebrny. Pierwszym naprawdę pokaźnym bestsellerem była potrójnie platynowa Call Me Irresponsible - Special Edition (3 lokata jesienią 2007, 56 tygodni w top 75).

Po Crazy Love Kanadyjczyk nie zszedł już poniżej 1 miejsca dla Christmas (3 tygodnie na szczycie na koniec 2011, 7-krotna platyna) i nagrodzona 27 XII To Be Loved (2 tygodnie prowadzenia wiosną 2013, na razie 61 tygodni w top 75, podwójna platyna). Następca croonerów ma także w dorobku złoty singiel za Haven't Met You Yet (5 pozycja jesienią 2009) oraz srebrne za Home (31 w 2005, utwór 3 razy wracał do top 75), Everything (38 w 2007), Lost (19 w 2007) i Hollywood (11 w 2010). Jak widać, kłania się "cherrypicking" ulubionych utworów z płyt, pewnie wspomagany coverami z talent show. Samemu bazować na przeróbkach, a jednocześnie wylansować kilka oryginalnych przebojów - oto miara popularności!

Robbie Williams to wykonawca to o wielu twarzach, jednak ostatni sukces - podwójną platynę za Swings Both Ways (3 tygodnie na szczycie pod koniec 2013) - przyniósł mu "bublowaty" repertuar. Płytowe statystyki "grubego tancerza z Take That" są oszałamiające - 11 albumów numer jeden, dwa, które skończyły na drugim miejscu i...nic więcej. Numer jeden numerowi jeden jednak nierówny, niektóre z tych płyt były niekwestionowanymi hitami, inne prowokowały wzruszenie ramion. Można to wyczytać z ich staży i oczywiście certyfikatów. W tym wypadku chyba najwięcej powie zwykły spis nagród, zaczynając od najcenniejszej:
-10-krotnie platynowa płyta: I've Been Expecting You (od listopada 1998 98 tyg. w top 75, 3 tyg. na prowadzeniu)
-8-krotnie platynowa płyta: Life Thru a Lens (od października 1997 123 tyg. w top 75, 2 tyg. na prowadzeniu) i Sing When You're Winning (3 tyg. na prowadzeniu jesienią 2000, 62 tyg. w top 75)
-7-krotnie platynowa płyta: Swing When You're Winning (7 tyg. na szczycie na przełomie 2001 i 2002, 45 tyg. w top 75) i Greatest Hits (miesiąc na szczycie jesienią 2004, 82 tyg. w top 75)
- 6-krotnie platynowa płyta: Escapology (7 tyg. na "pole position" na koniec 2002, 50 tyg. w top 75)
- poczwórnie platynowa płyta: Intensive Care (jesień 2005)
- potrójnie platynowa płyta: Reality Killed the Video Star (2 miejsce jesienią 2009),
- podwójnie platynowa płyta: In and Out of Consciousness: The Greatest Hits 1990–2010 (szczyt jesienią 2010), Live at Knebworth (2 w 2003)
- platynowa płyta: Rudebox (jesień 2006), Take the Crown (2012)

W dziedzinie singli Robbie jest paradoksem, ponieważ jedynym podwójnie platynowym z ich długiej listy jest...najlepiej sprzedający się w historii UK Charts numer 4, czyli wybrany także singlem 25-lecia Brit Awards Angels z 1997. Platynowy status uzyskały Rock DJ (chart-topper latem 2000) i Candy (2 tygodnie na szczycie jesienią 2012), złoty - Millennium (szczyt latem 1998) i She's The One/It's Only Us (ditto jesienią 1999), srebrny - debiutancki Freedom (2 pozycja w 1996), Let Me Entertain You (3 w 1998), moje ukochane No Regrets (4 w 1998, w chórkach wokaliści Pet Shop Boys i The Divine Comedy!), Kids (2 w 2000, duet z Kylie Minogue), Supreme (4 na koniec 2000), Eternity/The Road to Mandalay (2 tygodnie na czele latem 2001), Somethin' Stupid (3 tygodnie prowadzenia na koniec 2001), Feel (4 w 2002), Bodies (2 w 2009), You Know Me (6 pół roku później) i Shame (duet z Garym Barlowem, 2 w 2010). Da się zauważyć siedem lat przerwy między certyfikatami, w której mieszczą się m.in. względnie popularne Radio (numer 1 jesienią 2004) i Tripping (2 w 2005).

Sir Cliff Richard to prawdziwa instytucja brytyjskiego rynku muzycznego, tym bardziej mnie dziwi, że żaden jego album nie wytrzymał całego roku w tamtejszej top 75 (podobnie nie poszczęściło się The Rolling Stones). The Fabulous Rock 'n' Roll Songbook (7 miejsce w listopadzie 2013) to jego 13 w karierze złoty album (o ironio, jeden z nich nosi tytuł The Platinum Collection), 14 innych pokryło się tylko srebrem (jeden z nich nawet nazywał się Silver :) Największy nakład uzyskała poczwórnie platynowa Private Collection: 1979–1988 (2 tygodnie na prowadzeniu jesienią 1988). Dużym sukcesem było również podwójnie platynowe From a Distance - The Event (3 pozycja w 1990). Platyną pokryły się w kolejności chronologicznej: 40 Golden Greats (numer jeden jesienią 1977), Love Songs (5 tygodni na szczycie latem 1981, 43 tyg. w top 75), Wired for Sound (4 w 1981), Always Guaranteed (5 w 1987), Stronger (7 w 1989), Together (10 w 1991), The Hit List (3 w 1994), The Whole Story - His Greatest Hits (6 w 2000) i Cliff at Christmas (9 w 2003). Na erę certyfikatów nie "załapały się" trzy płytowe numery jeden: 21 Today (1961) oraz ścieżki dźwiękowe do The Young Ones i Summer Holiday (1961 i 1963).

Największy singlowy sukces weterana przydarzył mu się już pod koniec kariery, kiedy odebrał platynowy singiel za The Millennium Prayer, który spędził 3 tyg. na prowadzeniu brytyjskich notowań pod koniec 1999. Wcześniej cztery razy cieszył się ze złotego singla: za Mistletoe and Wine (miesiąc na szczycie w grudniu 1988), Living Doll z komikami z The Young Ones (trzy tygodnie prowadzenia wiosną 1986), Daddy's Home (2 w 1981) i We Don't Talk Anymore (miesiąc "królowania" latem 1979). Wśród jego 9 srebrnych singli znalazły się: inny świąteczny numer jeden: Saviour's Day z 1990 oraz duet z Sarah Brightman All I Ask of You (3 w 1986). W czasach "przedcertyfikatowych" wokalista ulokował 9 piosenek na najwyższej pozycji UK Charts, w tym oryginalną wersję Living Doll (1963) i eurowizyjny przebój Congratulations (1968). O najpopularniejszych DVD Richarda pisałem w odcinku 18.

Tak się złożyło, że tego samego dnia nagrody BPI otrzymały dwa zespoły - bohaterowie mojego wpisu pt. Po prostu rzekłbyś kicz. Dzięki temu każdy dotychczasowy album 30 Seconds to Mars ma brytyjski certyfikat: Love Lust Faith + Dreams (5 pozycja latem 2013) i nienotowany na Wyspach eponimiczny debiut z 2002 - srebrny, A Beautiful Lie (38 w 2007) - złoty, a This Is War (15 w 2009, niezły staż - 34 tygodnie w top 75) - platynowy. Ekipa Jareda Leto zgarnęła również srebrny singiel za podniosłe Kings and Queens (28 lokata na przełomie 2009 i 2010).

archiwum:

Jake Bugg wyśrubował wynik swojego eponimicznego debiutu (szczyt listy jesienią 2012, na razie 81 tygodni w top 75) do godnej uwagi podwójnej platyny. Przypomnę, że drugi album tego wykonawcy Shangri-La na razie cieszy się złotym statusem. Taki sam wynik, tyle że jeszcze bardziej imponujący, bo w kategorii singli osiągnął PSY ze swoim wszędobylskim Gangnam Style (numer 1 jesienią 2012, na chwilę obecną brakuje mu tygodnia do pełnego roku w top 75). Cokolwiek sądzić o rapowych zdolnościach Koreańczyka lub ich braku stanowi on już dość pokaźny (nie tylko z racji wymiarów) przypis do historii show-businessu, ponieważ 4 VII w ramach rozliczania streamingu srebrny status uzyskał także Gentleman (10 pozycja wiosną 2013)...

Kolejny przyczynek do dziejów kryzysu na rynku płytowym. 27 XII srebrem pokrył się debiutancki imienny album tanecznego producenta Nicka Douwmy, czyli Sub Focusa (51 miejsce w 2009). Wydany w październiku Torus znalazł się na 11 pozycji listy, a mimo, że znalazły się na nim dwa single z brytyjskiej pierwszej dziesiątki certyfikatu nie otrzymał do tej pory... One zresztą również.

W porównaniu z opisaną w odcinku 17 oszałamiającą albumową karierą Elvisa Presleya, jego ślad w historii singlowych certyfikatów BPI jest niewielki. Król rock'n'rolla jeszcze za życia otrzymał srebrny singiel za utwór My Boy (5 lokata w 1974), po jego śmierci złotem pokryło się Way Down (5 tygodni na prowadzeniu latem i jesienią 1977), a srebrem My Way (9 w 1977) oraz It's Only Love (3 w 1980). Jedyną singlową platyną Presleya pozostaje więc remiks A Little Less Conversation w wykonaniu JXL (miesiąc na szczycie w 2002). W erze cyfrowej pierwszym srebrnym singlem stało 27 XII Suspicious Minds (2 lokata w 1969, powrót na 15 w 2001 i 11 w 2007). Statystyk tych nie zmieniła na razie nawet akcja reedycji wszystkich 17 numerów jeden legendy w 2005.

Mój zacny kolega Muzyko(b)loger ukuł termin "syndrom Pink", oznaczający problemy z rozróżnieniem singli wokalistek, które praktycznie w ogóle nie przerywają promocji swoich wytworów. Jeżeli brytyjską karierę Alecii Moore dopadła taka przypadłość, to tylko w niewielkim stopniu. Bardziej przeszkadzała w niej rozpiętość stylistyczna, ponieważ poza śpiewanym w kwartecie Lady Marmalade żaden z jej singli z wczesnego okresu R&B mimo miejsc w pierwszej dziesiątce nie doczekał się certyfikatu, aczkolwiek to bardziej kwestia niższych nakładów w sprzedaży fizycznej niż cyfrowej. Dzięki temu promujące ostatnie wydawnictwo Amerykanki Blow Me (One Last Kiss) i Try (odpowiednio 3 i 8 lokata na liście) uzyskały bez problemu srebrny status, zaś duet z Natem Ruessem z fun. Just Give Me a Reason (2 miejsce na początku 2013, 33 tygodnie w top 75) nawet platynowy. Tylko So What (3 tygodnie na prowadzeniu jesienią 2008) udało się osiągnąć ten pułap i to po wprowadzeniu streamingowego handicapu. Złoty status uzyskało właśnie 27 XII Raise Your Glass (13 pozycja w 2010, czyli znowu kłania się "digitalna łatwizna"), srebrny - Get the Party Started (2 miejsce na początku 2002), Just Like a Pill (szczyt jesienią), Who Knew (5 w 2006), Sober (9 w 2009), Please Don't Leave Me (12 lokata dwa miesiące później) i F**kin' Perfect (10 w 2011). Z polskiego punktu widzenia nieco dziwi brak na tej liście U & Ur Hand (10 w 2006), zaś Heartbreak Down, które chyba zrodziło syndrom Pink, w ogóle nie było promowane w Zjednoczonym Królestwie.

Największym płytowym sukcesem "Różowej" na Wyspach pozostaje 6-krotnie platynowe M!ssundaztood (od lutego 2002 73 tyg. w top 75, maksymalna pozycja 2), za którym plasują się poczwórnie platynowe I'm Not Dead (3 lokata wiosną 2006, 90 tygodni w top 75) i Funhouse (szczyt jesienią 2008, 87 tygodni w top 75), a jeszcze dalej - podwójnie platynowe Greatest Hits-So Far (5 pozycja w 2010, 86 tygodni w top 75) i ostatnie The Truth About Love (2 jesienią 2012, 70 tygodni w  top 75...so far ;) oraz platynowe Try This (3 w 2003) i Can't Take Me Home (13 w 2000, 41 tyg. w top 75). Złoty status uzyskał zestaw czterech płyt wokalistki (7 w 2009) oraz jego wersja z dwoma pierwszymi krążkami. Pink ma także w dorobku dwa platynowe i jedno złote wideo ze swoich dotychczasowych tras koncertowych.

W ramach nostalgii za brzmieniami z początku wieku Sisqo odebrał złoty singiel za swój przebój Thong Song (3 miejsce wiosną 2000). Wcześniej były wokalista Dru Hill zaliczył dwie złote płyty: Unleash the Dragon (15 pozycja w 2000, 36 tygodni w top 75) i Return the Dragon (22 w 2001). Co ciekawe, mimo że 3 razy udało mu się dotrzeć do brytyjskiego top 10, nie przypadło to w udziale jego jedynemu amerykańskiemu numerowi jeden - balladzie Incomplete. Jeżeli mowa o wykonawcach sprzed dziesięciu i więcej lat, jeszcze bardziej zaskoczył mnie srebrny singiel dla Darrena Hayesa za jeden z największych przebojów w historii Poplisty RMF - Insatiable (8 lokata wiosną 2002). Album Spin, z którego pochodzi ta kompozycja, na fali odziedziczonej po występach w Savage Garden popularności Australijczyka pokrył się platyną (2 miejsce również wiosną 2002).

rozmaitości:

- sześciokrotnie platynowe wideo dla One Direction za This Is Us (potrojony nakład w ciągu tygodnia!)
- platynowe wideo dla Beyoncé za Life Is But A Dream (komentarz w odc. 18), to pierwszy taki sukces wokalistki, która wcześniej uzbierała trzy złote DVD: The Beyoncé Experience Live (2007), Live at Wembley (2008) i I Am... World Tour (2010).
- ciąg dalszy reunionowych szaleństw: platynowe wideo dla The Stone Roses za dokumentujący karierę klasyków nurtu madchester film Made of Stone wydany w listopadzie 2013; taki status osiągnęło jeszcze eponimiczne DVD z 2004 (koncert z Blackpool i występy TV promujące debiutancki album), a złoty - The Complete z 1995
- złote wideo dla Andre Rieu i przyjaciół za Live in Maastricht z października 2013
- złota płyta dla składanki Classical Voices z listopada 2013 (komentarz w odc. 18)
- złota płyta dla składanki The X Factor z listopada 2013 (jw.)
- srebrna płyta dla składanki Clubland 24 z listopada 2013 (gł. taneczne remiksy popowych przebojów, nr 1 tracklisty - You Make Me Aviciiego)
- srebrna płyta dla składanki A Family Christmas z października 2013 (?) (Google podpowiada jedynie standardy w wykonaniu The Piano Guys)
- srebrna płyta dla składanki Decade 2000-2009 z listopada 2013 podsumowującej ten okres historii wytwórni Ministry of Sound (Modjo, David Guetta, Calvin Harris, Eric Prydz...)


Jeżeli po takiej dawce pisaniny komuś będzie chciało się czytać kolejny odcinek :), czeka go urozmaicona dawka informacji. Spotka na swojej drodze m.in. kilku indie-faworytów różnych pokoleń, sławnego łysego balladzistę, pierwszą kultową brytyjską wokalistkę oraz pewną divę znaną z zamiłowania do prywatności.