Thursday, January 25, 2018

Tygodnik nr 4/2018


Piosenka tygodnia

Tak jak obiecałem - dziś po raz pierwszy coś wydanego po 1 stycznia 2018 r. Byłem bliski dość standardowego wyboru (Feel the Love Go Franz Ferdinand), ale "Franze" wciąż mają sporo fanów w Polsce, więc zostawiam zachwyty im, a sam postawiłem na coś mniej oczywistego.

Jim Kerr nigdy nie był Freddym Mercury'm, ale miałem wrażenie, że podczas nagrywania płyty Big Music był w wyjątkowo słabej formie wokalnej. Być może teraz lepiej dopasował repertuar do możliwości, ponieważ w Magic - pierwszym utworze z nadchodzącego albumu Simple Minds Walk Between Worlds jest w stanie unieść młodzieńczo optymistyczną popowość kompozycji. Drugi promocyjny utwór The Signal and the Noise jest bardziej rockowy (może nawet industrialny).



Przegląd albumów tygodnia

Niestety - znowu wakat! Stąd trochę inny tytuł rubryki w tym odcinku. Krążek WhoMadeWho Through the Walls na pewno zadowolił fanów Duńczyków, ale bez wrzucenia go w ostrą rotację nie zostaje w pamięci na dłużej. Na nowe dzieło The Go!Team nie liczyłem, ponieważ trawestowanie zaśpiewów cheerleaderek to moim zdaniem kiepski pomysł na karierę muzyczną. Jeden z poczytnych polskich portali już okrzyknął płytą roku Flashback Rosalie. Takie ferowanie wyroków w styczniu wydaje mi się pretensjonalne. Materiał debiutantki na pewno zdecydowanie wyróżnia się na tle polskiego rynku, jednak w którymś z krajów dyktujących trendy w r&b pewnie nie zwróciłby większej uwagi. Jesteśmy chyba zbyt pruderyjnym krajem, aby doczekać się polskiej Keleli albo FKA Twigs, a przecież (względnie) czarne brzmienia seksem stoją. Tymczasem nasze przedstawicielki tego gatunku albo uciekają w absurd i abstrakcję (siostry Przybysz), albo piszą teksty zrozumiałe głównie dla garstki mieszkańców metropolii pracujących w marketingu itp. branżach. Trudno powiedzieć, czy to bajanie o problemach pierwszego świata to próba wstrzelenia się w soundtracki do polskich komedii romantycznych, czy wyraz odcięcia się od cielesnego, przyziemnego disco polo. Obstawiałbym w pierwszej kolejności dążenie do powtórki sukcesu rynkowego Taco Hemingwaya, chociaż jemu zdarzały się też jadowite teksty społeczne, takie jak Awizo (nic nowszego niż Układ warszawski nie słuchałem). Może naszym paniom wydaje się, że kąsanie słowem nie jest kobiece, jednak wierzę, że doczekamy się niedługo czegoś na miarę erotyzmu Kaliny Jędrusik lub chociaż Grandy Moniki Brodki. Notabene, wstydzę się pominięcia tydzień temu wzmianki o przesłuchaniu Anywhere But Here Poli Rise. Też nie jest to epokowe dzieło, ale elektroniczny power zawsze jest u mnie mile widziany.

Piosenka retro tygodnia

Z punktu widzenia fanów muzyki brytyjskie tzw. Honours z okazji urodzin królowej i Nowego Roku to zawsze "materii pomięszanie". Doradcom monarchini nie przeszkadza np. uhonorowanie tego samego dnia tą samą klasą Orderu Imperium Brytyjskiego Sandie Shaw i Eda Sheerana. Trudno też powiedzieć, dlaczego Marc Almond został uznany za bardziej zasłużonego od tych postaci i otrzymał krzyż oficerski odznaczenia. Jakby nie patrzeć, muzyk rodem z okolic Liverpoolu jest pamiętany głównie dzięki coverom (Tainted Love w Soft Cell, Something's Gotten Hold of My Heart z Genem Pitneyem, I Feel Love gościnnie u Bronski Beat) i przeróbkę chciałbym też tu przypomnieć, a konkretnie jego "petshopboysową" wersję spopularyzowanej przez Scotta Walkera Jacky Jacquesa Brela z albumu Tenement Symphony, która w 1991 r. doszła do 17 miejsca brytyjskiej listy przebojów. Pamiętajmy jednak, że Almond nadal nagrywa w indywidualnym wodewilowym stylu, a już prawie czterdzieści lat temu Soft Cell swoją odwagą (niektórzy powiedzieliby - perwersją) torowali synth-popowi drogę do komercyjnych sukcesów na Wyspach.

Marc Almond - Jacky from Jelle voors on Vimeo.

Bonusowa piosenka retro tygodnia

Pisałem już w tym miejscu, że w kwestii nagród BPI po latach względnej przewidywalnośći nadszedł czas niespodzianek i na razie nieźle się z tym czuję. Wiele radości dał mi 19 stycznia srebrny singiel dla Talking Heads za ich pierwszy kontakt z UK Charts - Once in a Lifetime (14 miejsce w 1981 r.). Srebrem pokryła się też jedna z piosenek z mojej prywatnej listy - On Hold The xx. Wyznacznikiem wciąż wielkiej popularności Arctic Monkeys na Wyspach jest złoty singiel dla Mardy Bum, ktrego w nigdy nie było w setce! Nie ukrywam, że uśmiechnąłem się też na widok złota dla What's It Gonna Be H Two O feat. Platnum - niewątpliwie tandetnego, ale zabawnego numeru 2 z początku 2008 r. Więcej informacji o nagrodach, m.in. dla kilku przebojów przełomu tysiącleci - tradycyjnie na stronie federacji.

No comments:

Post a Comment