O tytuł najlepszej w 2026 do końca rywalizowały dwie piosenki. W tej kategorii trudno mi było wybrać absolutnego czempiona spośród czołowej trójki. Ostatecznie postawiłem na krążek, który najczęściej widziałem w tej roli już na wstępnym etapie selekcji.
Sincerely, to chyba do tej pory najspójniejsze wydawnictwo Kolumbijki i dość mocno różniące się od poprzednich, gdzie dominowało R&B i latynoski pop, choć zdarzały się i brzmienia bardziej alternatywne. Podczas słuchania tej płyty naprawdę trudno nie myśleć o Lanie Del Rey. Melancholijny nastrój prawdopodobnie związany jest ze śmiercią matki piosenkarki, lecz inspiracją twórczą były też narodziny jej córki. Jeżeli, tak jak mówi Uchis, jest to album najbardziej oddający jej wizję muzyki, można się tylko cieszyć.
Na podium znaleźli się też Pulp, których More najbardziej z całej pięćdziesiątki zwróciło moją uwagę tekstami. Jak przystało na szeroko pojęty pop, w większości dotyczą one ludzkiej seksualności ;), jednak ich dekadencki posmak może się też kojarzyć z obecną sytuacją społeczno-polityczną w naszej części świata (Grown Ups, The Hymn of the North). Co do Sault, mam wrażenie, że ich ostatnie propozycje (myślę też o tej, która zdążyła mieć premierę w styczniu) pozbawione są mroku, którego sporo było na poprzednich krążkach. Nie uważam, żeby automatycznie przełożyło się to na rankingową pozycję 10, może po prostu bardziej wsłuchałem się w ten nowoczesny Khruangbinowaty gospel.
Sporo z płyt z czołówki można by wrzucić do szuflady "solidne tradycyjne piosenkopisarstwo". Wiadomo czego można się spodziewać np. po Sharon Van Etten, tym bardziej chciałbym zachęcić do posłuchania mniej znanego C Duncana. It's Only A Love Song to wspaniały poprawiacz humoru, promieniujący miłością do świata. Ostrzegam za to przed puszczaniem sobie The Art of Loving w czasie chandry. Olivia Dean w pełni zasługuje na swoje sukcesy, ale słychać, że rozweselanie widowni nie było jej priorytetem.
Starałem się nie robić z tego zestawienia synekury dla starych muzycznych znajomych, dlatego trochę (ale niewiele) zabrakło do zmieszczenia się w nim Durand Jones & The Indications z Flowers. Niektórzy chyba takimi starymi znajomymi powoli się stają, jak Say She She, które udawadniają, że ich twórczość to coś więcej, niż odnowa disco. Tym razem znalazło się też w niej miejsce na nowofalową dezynwolturę. Sam się nieco zdziwiłem sporą liczbą artystek latynoskich w topie, dobrze zrelaksować się można np. przy płycie Brazylijki Julii Mestre. Z mniej znanych pseudonimów chciałbym też zwrócić uwagę na Neggy Gemmy, znaną też jako Negative Gemini, która brzmi tak jak zawsze chcielibyśmy, żeby brzmieli Saint Etienne.
Bardzo się cieszę, że udało mi się sklasyfikować o dziesięć albumów więcej, niż rok temu (wzrostowy trend utrzyma się za kilka dni w podsumowaniu "epek"). Po części jest to zasługa zwrócenia większej uwagi na soundtracki. W końcu kiedyś musiało to nastąpić, bo to przecież jednak z najlepszych emanacji tak lubianej przeze mnie muzyki elektronicznej. Myślę tutaj szczególnie o niektórych fragmentach ilustracji Daniela Lopatina vel Oneohtrix Point Never do Marty Supreme braci Safdie, sytuujących się niedaleko twórczości Cliffa Martineza.
50. Biig Piig - 11:11
49. Maribou State - Hallucinating Love
48. Castlebeat - Revival
47. Maria Somerville - Luster
46. Jay Som - Belong
45. Lady Wray - Cover Girl
44. Dana Williams - Real Friends
43. Austra - Chin Up Buttercup
42. The Knocks & Dragonette - Revelation
41. Kedr Livanskiy - Myrtus Myth
40. Melody's Echo Chamber - Unclouded
39. Hibou - It Seems To Me
38. Niia - V
37. Korine - A Flame In The Dark
36. Miami Horror - We Always Had Tomorrow
35. Curtis Harding - Departures & Arrivals: Adventures of Captain Curt
34. Cut Copy - Moments
33. The Black Keys - No Rain, No Flowers
32. The Mary Onettes - Sworn
31. TEED - Always With You
30. Maria Usbeck - Naturaleza
29. Neggy Gemmy - She Comes from Nowhere
28. Joy Crookes - Juniper
27. Alison Goldfrapp - Flux
26. NewDad - Altar
25. Jonny Greenwood - One Battle After Another OST
24. Julia Mestre - Maravilhosamente Bem
23. Sally Shapiro - Ready To Live A Lie
22. Jenevieve - CRYSALIS
21. Molly Nilsson - Amateur
20. Yndling - Time Time Time (I'm in the Palm of Your Hand)
19. Rosalía - Lux
18. Nation of Language - Dance Called Memory
17. Casiopea - TRUE BLUE
16. Daniel Lopatin - Marty Supreme OST
15. Hatchie - Liquorice
14. Låpsley - I'M A HURRICANE I'M A WOMAN IN LOVE
13. Hannah Jadagu - Describe
12. Tei Shi - Make Believe I Make Believe
11. Hope Tala - Hope Handwritten
10. Miki Berenyi Trio - Tripla
9. Sharon Van Etten - Sharon Van Etten & The Attachment Theory
8. Olivia Dean - The Art of Loving
7. Real Lies - We Will Annihilate Our Enemies
6. C Duncan - It's Only A Love Song
5. Say She She - Cut & Rewind
4. Blood Orange - Essex Honey
3. Sault - 10
2. Pulp - More
1. Kali Uchis - Sincerely,
Osobna wzmianka należy się jeszcze dwóm wydawnictwom niezawierającym w pełni autorskiego materiału, których słuchanie dało mi dało w ubiegłym roku dużej radości. The Best of Other Sides Kate Bush przedstawiać chyba nie trzeba - mniej osłuchanych może skusi obecność znanego coveru Rocket Man. STILL BLUE to rocznicowa reedycja albumu iamamiwhoami.




No comments:
Post a Comment