Monday, January 23, 2017

Ranking: Top 100 ulubionych singli z 2016


Najbardziej znudzony porównaniami do HAIM zespół w 2016 r., czyli MUNA. Dwie piosenki w setce, trzecia była blisko.

Przyznam, że stworzenie tego topu nie było łatwym zadaniem. Trudności miały obiektywny charakter - w przypadku niedawnego zestawienia dotyczącego 2015 r. wiedziałem już, co z tego okresu spodobało mi się z dużym opóźnieniem. Teraz musiałem opierać się wyłącznie na nieco ponad pięćdziesięciu notowaniach prywatnej listy przebojów.

Poza tym chciałem dość poważnie traktować pojęcie singla (nawet ze świadomością, że jestem w globalnej mniejszości), dlatego zdyskwalifikowałem kilka dobrych utworów, które w żadnym źródle nie były tak nazwane: Better Banana Beach, I Want to Expand Light Wheel, X-Communicate Kristin Kontrol i Kind to Me Lostchilda oraz dwa świetne kawałki z soundtracków: People Like You Paula Younga i Telepathy Christiny Aguilery (a ściślej: remiks Le Youth). Z wielkim żalem musiałem pominąć niedawny dzwonek mojego telefonu: genialne Supercharged New Order i Brandona Flowersa. Stąd mam wrażenie, że kawałkom z ostatniej dziesiątki przyznałbym jedynie notę 6/10, ale musiałem je uwzględnić, ponieważ bardzo podobały mi się, zanim poznałem lepsze. Z drugiej strony, być może w wolnej chwili, w odróżnieniu od poprzedniego wpisu, pokuszę się o dopisanie "poczekalni". Dwa lata temu dwóm trzecim topu chciałem przyznać "dziesiątki", z tej puli dostałoby je około trzydziestu kawałków.


Pod względem stricte muzycznym był dla mnie to rok dream popu - krainy gitarowej łagodności, ale nie zabrakło też różnych odcieni elektroniki i niespodzianek w innych stylach. W najbliższych dniach poprawię ewentualne błędy stylistyczne. Trwają też już prace nad rankingiem najlepszych płyt 2016 roku.

100. Chairlift - Moth to the Flame Kompozycja wyróżnia się jako muzyka taneczna, bardzo rozczarowuje jako singiel Chairlift, ale muszę uczciwie przyznać, że na początku 2016 r. bardzo chętnie jej słuchałem.

99. Electrogenic - Another Day Chciałoby się powiedzieć, że to typowy przykład niemieckiego podejścia do synthpopu w wydaniu retro, ale ten duet akurat pochodzi z Włoch. W sumie niedaleko.

98. Dalshabet - Someone Like U K-popowy rodzynek. Nie mam czasu na regularne śledzenie tego gatunku, ale ten utwór na pewno wyróżnia się umiejętnym łączeniem modnej nowoczesności z klasyczną chwytliwością.

97. Hazel English - I'm Fine Paradę dream popu w podsumowaniu roku czas zacząć! I już jest uroczo.

96. The Y Axes - Great Escape Gotykopodobny indie rock o poziomie dramatyzmu zatrącającym o klaustrofobię, a jednocześnie szalenie romantyczny.

95. FM-84 feat. Ollie Wride - Running In The Night Wokalista bardzo miłej dla ucha, niestety efemerycznej grupy Joywride odnalazł się na płycie czołowego kompozytora synthwave. Brzmi na niej przewidywalnie cukierkowo, ale przekonująco.

94. The Naked and Famous - The Runners Nowozelandczycy wybrali najprostszy i najskuteczniejszy sposób, aby trafić do pierwszej setki - napisali od nowa Young Blood.

93.  Little Boots - Staring at the Sun Victoria Hesketh bardziej refleksyjna niż u zarania kariery, ale mieści się to w granicach "letniego disco".

92. Tegan and Sara - Boyfriend Kanadyjki stały się w ostatnich latach wręcz fabryką zgrabnego electro popu i chyba dobrze się z tym czują. Na razie ta formuła jeszcze się nie wyczerpała.

91. Madeira - Manipulator Jak mówi oklepane hasło: równouprawnienie musi być, w setce znalazły się więc zarówno singiel Yumi Zouma, jak i ich dawnej wokalistki. Szczególnie, że poziom jest porównywalny. (Piosenka znalazła się tu oczywiście dlatego, że po frajersku pominąłem bardziej znane Let Me Down w rankingu za 2015, ale jest też dobra sama w sobie)

90. Marsheaux - Safe Tonight Grecki duet tradycyjnie serwuje delikatną elektronikę. Post o tym singlu zapewnił mi najbardziej owocny share w tym roku.

89. Pope - Dance the Night Away Dzięki trąbce i nawiązaniu do Mamma mia można powiedzieć, że ABBA nie brzmiała tak latynosko od czasów Chiquitity, a może i Fernando.

88. HØØNCH - Lost 2.0 Beztroska zabawa nad basenem przy akompaniamencie duetu, który wyłonił się z elektropopowej grupy Walla.

87. DJDS - You Don't Have to Be Alone (Charlie Wilson version) Nowa wersja singla z 2015. Bądźmy szczerzy, gdyby nie obecność jednego z najbardziej pogodnych głosów R&B, nie byłoby o czym wspominać.

86. Cloud Nothings - Modern Act Kto by pomyślał, że na początku 2017 będę niecierpliwie czekał na krążek Cloud Nothings? Muszę chyba wrócić do ich dorobku, żeby stwierdzić, czy złagodniali, czy to ja stałem się bardziej tolerancyjny.

85. All Tvvins - Unbelievable Irlandczycy tym żarliwym nagraniem kontynuowali w tym roku promocję albumu IIVV.

84. courtship. - Love for Everyone Tak się bawią muzyczni spadkobiercy new wave.

83. Hotel Apache - IWD4U Poziom produkcyjny Paisley Park to zdecydowanie nie jest, ale ten cover przeboju Prince'a poraża pozytywną, trochę chuligańską energią.

82. Swim Season - Gold Cloak City Emocjonalny indierockowy hymn, których niestety niewiele już powstaje bez folkowej aranżacji lub silenia się na napisanie Midnight City od nowa bez narażenia się na plagiat.

81. Japanese Breakfast - In Heaven Michelle Zauner nagrywa dość surową muzykę jak na okolice dream popu, ale do refrenu najlepiej pasuje słowo "uroczy".

80. Figgy feat. Angelica Bess - Take It Back Przepyszny okaz nu disco zaśpiewany przez wokalistkę Body Language.

79.  Charles Cave - Too Much Kto by pomyślał, że basista White Lies to romantyk w stylu Petera Cetery?

78. Hot Spoke - Outlines Fleetwood Mac wiecznie żywe. Były The Pierces, HAERTS, ale ten podgatunek soft rocka wciąż ma rozwojowy potencjał. Jak słychać także do cross overu z innymi podgatunkami indie.

77. Ekkah - Small Talk Jedna z najbardziej erotycznych elektronicznych piosenek z początku roku, po trosze dlatego, że panie, które niedawno nagrywały z Dam-Funkiem, nieźle zaprezentowały się w teledysku.

76. Duit feat. Jesse Boykins III - All the People Polska produkcja R&B bez kompleksów wkracza na światowe salony!

75. Cheerleader - A Million Ways Zespół z Filadelfii gra jakby wypadł z innej, przedsyntezatorowej epoki. Beatlesowskość godna Czerwonych Gitar.

74. Thomston - Float Electrosoulowy talent z Nowej Zelandii, oby utrzymał formę do longplayowego debiutu.

73. MUNA - Loudspeaker Termin "muzyka taneczna" dla różnych ludzi ma różne znaczenie. Dla tej obiecującej żeńskiej grupy jak widać takie.

72. Ice Choir - Unprepared Były perkusista The Pains of Being Pure at Heart brzmi tu dość cukierkowo. Jego wkład produkcyjny w ostatnią płytę Dum Dum Girls sugerował, że podąży w tę stronę.

71. Mai Kino - Burn Często piszę, że utwór mi się spodobać od razu, bo nie zawsze mam czas na więcej przesłuchań. Akurat w wypadku tej portugalskiej propozycji, którą można by sprzedać jako "bardziej zakręconą Lanę Del Rey", cierpliwość przyniosła błogosławione rezultaty.

70. The xx - On Hold Piekło zamarzło - singiel The xx w setce roku Pop Goes The Blog! Oczywiście bez żadnej taryfy ulgowej i nie chodzi tylko o wykorzystanie sampla Hall & Oates. To po prostu już mniej klaustrofobiczna muzyka niż na początku ich drogi, a równie nabrzmiała emocjami.

69. The Chain Gang of 1974 - I Still Wonder Kamtin Mohager jest wciąż mistrzem retro stylistyki opartej na kulturze młodzieżowej lat 80.

68. Capital Cities - Vowels Trudno było liczyć na powtórkę kosmicznego sukcesu Safe and Sound, ale dobrze, że poczucie humoru nie opuszcza chłopaków.

67. Gallant - Bourbon Jeden z najlepszych tegorocznych hymnów młodego R&B.

66. All Saints - One Woman Man Przyznam szczerze, że zdążyłem zapomnieć, że w tym roku był jakiś reunion All Saints, ale w swoim czasie ta piosenka wdarła się także do mojej świadomości jak błyskawica.

65. School Of '94 - Common Sense Tegoroczna lista moich ulubieńców może sprawiać wrażenie, jakby poza dream popem i shoegaze w 2016 r. nie powstało zbyt wiele interesującej muzyki. Naprawdę starałem się być obiektywny :)

64. Wild Nothing - Life of Pause Kiedy usłyszałem singiel promujący nowy materiał Jacka Tatuma, wiedziałem, że nie muszę się obawiać o formę jednego z czołowych przedstawicieli chillwave.

63. Field Harmonics - Heron Kuszące mrokiem pogranicze shoegaze i alternatywnej elektroniki.

62. Peter, Bjoern & John - What You Talking About? Indiepopowe szaleństwo wyższego stopnia i najczęściej używany przez Mavoya w rozmowach ze mną tytuł singla z 2016.

61. Dazed - Drown Wydawało się, że ranking szynszylich głosików indie ma stabilny kształt, ale debiutanci z New Jersey postanowili w nim namieszać. Słusznie, ponieważ ktoś musi wypełnić lukę po rozwiązanych Swiss Lips.

60. Black Coast feat. Soren Bryce - Sleep Alone Zupełnie subiektywnie wydaje mi się, że to tegoroczny utwór najmocniej zachęcający do rytmicznego wymachiwania ręki w czasie koncertu, co jest tym większym osiągnięciem, że ma przecież niewesołą wymowę.

59. Jagwar Ma - O B 1 Australijscy rywale Tame Impala to dla mnie przede wszystkim dostawcy ponadprzeciętnych albumów, ale potrafią też zachęcić do ich poznawania pojedynczymi utworami.

58. SHVLLOWS - Zurich Dziwi mnie pęd do podkreślania swojej płytkości przez różne bandy (jest przynajmniej jeden gitarowy i jeden elektroniczny z nazwą o tradycyjnej pisowni). Tu mamy młodą kapelę z Edynburga i modelowe electro nowej przygody, o którym się tak rozpisywałem w 2014.

57. FKA Twigs - Good to Love Połączenie ekscentrycznej zmysłowości Angielki i rutyny mistrza piosenek miłosnych Ricka Nowelsa.

56. Arctic Lake - Friend Grupa obdarzona wokalistką o podobnej barwie głosu umilała nam oczekiwanie na powrót London Grammar. Zobaczymy, jak dalej potoczą się ich losy.

55. The Temper Trap - Fall Together Australijczycy pozostają wierni swojemu inspirowanemu Coldplay brzmieniu. Życzliwi powiedzą, że dzięki temu stają się liderami stadionowego pop-rocka, złośliwi - że reliktami. Byleby słuchali.

54. Temples - Certainty Wygląda na to, że chłopaki spod angielskiego Northampton pozostaną współczesnymi mistrzami rocka nawiązującego do psychodelii lat 60. i baroque pop.

53. DJ Snake feat. Bipolar Sunshine - Middle W pierwszej setce znalazło się nawet miejsce dla DJ-a, którego nie trawię, ale trafił mu się utalentowany wokalista i wzruszająca historia miłosna, w którą Brytyjczyk wlał potrzebne emocje.

52. Stepdad - Marquis Marq Electro nowej przygody. Szkoda, że z powodu groteskowych realiów promocji muzyki w tym stuleciu nie ma szans na większy rozgłos niż pop-rapowe wcielenie Marka Wahlberga.

51. Janice - Don't Need To Kto by pomyślał, że najbardziej dojrzałe, najboleśniejsze i najbardziej klasowe R&B może powstawać w Szwecji?

Człowiek wielu języków i styli - Josef Salvat

50. Mana Island - DOTS Kto zyskał w tym roku na braku nowego materiału Last Dinosaurs? Między innymi ta rosyjska kapela.

49. Roosevelt - Teardrops Bardziej odrzut niż singiel, ale obecnie w dyskografiach mają one podobną pozycję. Dowód, że czasem cover nie musi radykalnie reinterpretować oryginału, do szczęścia melomana wystarczy taktowne przypomnienie o jego walorach.

48. The 1975 - Somebody Else Odrobina wibracji R&B u tej popularnej kapeli. Jeden z tych przypadków monotonii w muzyce, które nazywam transowością i doceniam.

47. The Northern Lights - That Summer W tym roku preferowałem dream pop z żeńskim wokalem. To jeden z bardziej znaczących wyjątków, sytuujący się na pograniczu staromodnego electro.

46. Paideia - Liaison Zmysłowa elektroniczna kołysanka.

45. Ralph - Something More Producenci damskiego electropopu wrzucają do swoich numerów coraz więcej wkurzających efektów (wpływ brostepu?), dlatego Something More mocniej podbiło moje serce niż Cold to the Touch.

44. Chai Khat - Hail Satin Niemieckiemu indie rockowi wyrasta nowa nadzieja z talentem do prowokujących tytułów.

43. Twin River - Settle Down To kanadyjska ekipa, ale wydaje mi się, że taki dream pop idealnie nadawałby się na tło do przechadzek po angielskich wrzosowiskach...

42. Mabel - Thinking of You W domu państwa Cherry ma się szansę nasiąknąć za młodu różnymi stylami muzycznymi. Latorośl wybrała akurat R&B rodem z lat 90. i efekty są powalające.

41. Sting - I Can't Stop Thinking About You Jak chyba wszyscy wiedzą, Sting śpiewał kiedyś z Bryanem Adamsem. Wygląda na to, że teraz też jest Bryanem Adamsem. Jestem wśród tych, którzy cieszą się, że w związku z tym nie jest już tylko samotnikiem z zamku.

40. Port of Spain - Machine Piosenka jednocześnie miażdży jak walec lub inna maszyna i przenosi w obłoki miłosnych uniesień.

39. Tiny Fireflies - Ghost Ciąg dalszy magicznej dreampopowej epopei kapeli z Chicago.

38. Mr Little Jeans - Stitches Norweżka ze swoim głosem w każdej piosence brzmi choć trochę kokieteryjnie, ale w tej dzieli się z nami rozterkami miłosnymi, które próbuje zwalczyć całą siłą woli, co przekłada się na pełne rozmachu electro.

37. Empire of the Sun - Way to Go Esencja muzyki tego australijskiego duetu: pogodna, rozmarzona nostalgia, ale na upartego dałoby się zatańczyć (wabik na remikserów?)

36. Blonde feat. Craig David - Nothing Like This Parkietowy łamacz serc początku stulecia z pomocą młodszych kolegów

35. Client Liaison - World of Our Love Kolejny wycinek panoramy Antypodów jako utopii kreślonej przez australijski elektroniczny duet.

34. Kites With Lights - Feeling Better Delikatne elektroniczne nagranie ze szkoły Pet Shop Boys, idealne na relaks po przetańczonej nocy.

33. Justin Timberlake - Can't Stop The Feeling! Piosenka z filmu dla dzieci, więc pełna szalonej, dziecięcej energii. Zasłużony przebój, trochę szkoda, że aktualny regulamin pozbawił ją pierwszego miejsca na brytyjskiej liście przebojów. Nie przeszkadza mi, że pomysł był nieco wtórny, ponieważ wątpię, żeby ten utwór powstał, gdyby nie wielki sukces Happy.

32. MUNA - Winterbreak Trio, któremu wróży się, że zdetronizuje HAIM. Niektórzy twierdzą, że już zdetronizowało. Co ciekawe, być przekonany o tym wydaje się nawet...Tiesto.

31. Bruno Mars - Versace on the Floor Jeden z najpopularniejszych wokalistów świata okazał się niegrzecznym mistrzem staroświeckiego pościelowego R&B. W latach 80. tak brzmiała przynajmniej połowa "czarnych" zestawień Billboardu.

30. The Invisible feat. Jessie Ware - So Well Już sto razy pisałem, że piosenki miłosne JW są wyjątkowo dojrzałe i stają się coraz dojrzalsze. Jej kolejny album może być wybitnym dziełem, a jej alternatywni towarzysze już raczej nigdy nie zejdą poniżej wysokiego poziomu, do którego nas przyzwyczaili.

29. Yoo-Yoo - Pet Shop Boys Cynik powie, że to kolejna zżyna z Pacific State 808 State, ale za sam tytuł i subtelne nawiązanie do hitu Stardust należy się uznanie :)

28. The Ramona Flowers - Skies Turn Gold Frapująco rozedrgany indie rockowy kawałek, który dziwnie kojarzy mi się z...jazdą na nartach wodnych.

27. Liv - Wings of Love Supergrupy ponoć z zasady się nie udają, ale chyba zależy to od celów, jakie sobie stawiają. Szwedzi nie łudzą się, że spadnie na nich deszcz multiplatyn. Skupiają się na tworzeniu atmosferycznego retropopu wysokiej klasy i chwała im za to.

26. Gryffin feat. Josef Salvat - Heading Home Nagranie jak najbardziej house'owe, dowód wszechstronności Australijczyka, ale mam dziwne wrażenie, że jest w nim potencjał na country-folkowy cover...

25. LANY - yea, babe, no way Jeden z najbardziej obiecujących projektów indiepopowych ostatnich miesięcy. Muzyczna nienawiść do Kalifornii...da się lubić :)

24. Pillar Point - Dove Jedno z lepszych nagrań z pogranicza electro i house'u w tym roku. Wymownie ostrzega, czym grozi życie bez miłości.

23. Night Games - Faithless Jak słychać, w tym roku pojawiła się mocna konkurencja dla Postiljonen.

22. Junior Boys - Over It Piosenka jak z całodobowego baru dla nieszczęśliwie zakochanych w mieście, w którym nigdy nie przestaje padać.

21. Clare Maguire - Elizabeth Taylor Clare okopała się na singer-songwriterskich pozycjach, ale jej singiel zasługiwał na zainteresowanie także miłośników innych typów popu. Doczekało się też fajnych imprezowych remiksów.

20. !!! - Every Little Bit Counts Kiedyś mocno eksperymentalny zespół postawił w tym singlu przede wszystkim na nieokiełznaną energię kojarzącą się z tańcem ludożerców wokół kotła, choć mamy do czynienia z bardzo przekonującym i urokliwym wyznaniem miłosnym.

19. Kent - Egoist Kent zawsze mieli w sobie żyłkę nihilistów, dlatego niemal na końcu wysmażyli obrazoburczą piosenkę nawiązującą do kryzysu imigracyjnego. Ostatecznie mimo potencjału na stadionowy hit nie trafiła na album.

18. Empire of the Sun - High and Low Australijczycy powiedzieli już chyba w muzyce pop, co mieli do powiedzenia, ale trudno uprzeć się szczeniackiemu urokowi kompozycji o tekście "LSD is on the waaaayyoooo".

17. Tom Prior - Looks Like Rain Mało znany piosenkarz w tym prostym utworze przekazał esencję angielskiej melancholii.

16. Lilyer - I Was On Your Side Genialny zapis kobiecych rozterek powstały w Norwegii. Wstęp przyjemnie przypomina Rent Pet Shop Boys.

15. Blossoms - Blown Rose Brytyjczycy to są jednak patrioci! Piosenka brzmi jakby zamawiało ją tamtejsze biuro podróży. A może ktoś po prostu mocno się zakochał.

14. The 1975 - The Sound W muzyce tej popularnej brytyjskiej grupy zawsze było sporo cynizmu i nonszalancji. Chwilami dziwię się, że w dzisiejszych czasach hiperpoprawności pozwala im się śpiewać o gołej skórze i Epikurze. Może krytycy liczą, że kiedyś pójdą na całego w shoegaze? Tu jest bardzo skocznie.

13. Pet Shop Boys - The Pop Kids Legendarny duet wyraźnie podporządkował wizję tegorocznego albumu wywoływaniu w słuchaczach uczucia nostalgii. Wypadło to średnio przekonująco, ale życiowa historia z singla może się podobać (nie zapomnijcie sprawdzić "Full Story" z B-side'a).

12. Digitalism - Go Time Świetny imprezowy kawałek podszyty punkowym "jedno co warto, upić się warto", a przy tym jeden z najlepszych tekstów opisujących psychikę młodego człowieka w ostatnich latach.

11. HONNE feat. Izzy Bizzu - Someone That Loves You Amerykański tandem to trochę one-trick ponies. Obawiam się, że publika niedługo przestanie nabijać się na ich romantyczne sztuczki, bo czy w tej konwencji da się jeszcze żarliwiej zaśpiewać o miłości?

10. Sun Airway - FOAM Filadelfijczycy chyba stworzyli (pewnie nieświadomie) nowoczesny odpowiednik The Sun Ain't Gonna Shine Anymore. Jeszcze przynajmniej przez kilka tygodni nie opuści mojego odtwarzacza.

9. Late Cambrian - Yearbook Photo Zespół z Brooklynu z wokalistą o orientalnych rysach i o polsko brzmiącym nazwisku nagrał w tym roku najlepszą piosenkę Passion Pit, jakiej nie nagrało Passion Pit. W kontekście zniżki formy Bostończyków to dobra wiadomość, ale Late Cambrian to dużo bardziej wszechstronna ekipa.

8. Yumi Zouma - Keep It Close to Me Jedna z najlepszych dreampopowych propozycji 2016 r. Wprost ocieka nienachalną kobiecością.

7. White Sea - Yesterday Nikt mnie nie przekona, że M83 nie stracił na przerwaniu współpracy z Morgan Kibby. Na razie największym solowym osiągnięciem wokalistki jest moim zdaniem ta emocjonalna kompozycja.

6. Lost Tapes - Girls Ocean gitarowego smutku i zwiewna mgła wspomnień. Katalonia może być dumna z tych chłopaków.

5. Cub Sports - I Can't Save You Pierwszy utwór, który spędził dwa tygodnie na pierwszym miejscu mojej prywatnej listy przebojów w 2016 r. Mistrzowski przykład prowadzenia piosenki ku eksplozji emocji w refrenie.

4. The Dumplings - Oddychasz Ten duet ma już własny spójny styl, ale trudno byłoby mi nie wyłowić rodzynka brzmiącego jak Hanka Ordonówna śpiewająca Te głupie strachy z Papa Dance. Świetne wyczucie horrorowej atmosfery.


3. Sexy Suicide - Never Forget Na razie to moim zdaniem największe osiągnięcie muzyków z Zagłębia. Znacie moją sympatię do nich, wiecie więc, że nie byłoby mnie stać na większą pochwałę. Oczywiście wierzę, że uda im się wydźwignąć synthpop na jeszcze bardziej niedosiężne wyżyny.


2. Francis & The Lights feat. Bon Iver & Kanye West - Friends Trudno tę piosenkę opisać, poza banalną obserwacją, że jest w niej wiele falsetu i brzmi dość podniośle, co dla mnie zazwyczaj jest plusem. Trzeba jej po prostu posłuchać i wyłowić coś samemu z tej dziwnej historii. Na mnie podziałała tak mocno, że nawet kilka miesięcy po premierze zdarza mi się powiedzieć bez większego powodu: "Nazywam się Francis i wciąż marzę o chwale".


1. Shura - What It's Gonna Be? Mam znajomych, którzy określają wiele względnie nowych piosenek jako "genialne". Sam używam tego określenia bardzo oszczędnie. W tej dekadzie usłyszałem (grubo po czasie zresztą) geniusz w nagraniu SBTRKT i Jessie Ware Right Thing to Do. Takie zgrabne połączenie uczuciowej klaustrofobii i muzyki tanecznej rzadko się zdarza. W tym roku owładnął mną ten singiel Shury. By odwołać się do innego znanego frazesu, ta piosenka po prostu płynie. Słychać wyraźne inspiracje latami 80., ale trzeba wybitnego talentu i charyzmy, aby uczynić z takiej niewinnej melodyjki coś więcej niż nostalgiczny rekwizyt.

2 comments: